Obywatel nr 6/2008

Obywatel nr 6/2008 (44)

Naprzód czy wstecz?

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Postęp niegdyś mierzono ilością wyciętych lasów, w Ameryce oznaczał wybijanie Indian i bizonów, w Europie nawracanie siłą pogan. Dzisiaj mamy muzułmanów wojujących w imię Allacha, a świat postępowy nie pozostaje w tyle i siłą dąży do zlikwidowania islamu.

Obywatel nr 6/2008

Obywatel nr 6/2008 (44)

DJ er – obsession – reaktywacja

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Więc poszli z powrotem pod sejmowy piec i poprosili Janka Pospieszalskiego, żeby już przestał rozmawiać i zrobił im porządne kakao.

Obywatel nr 6/2008

Obywatel nr 6/2008 (44)

W martwym punkcie

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Kapitalizm, regularnie składany do grobu przez lewicowych teoretyków, rozkwitał dzięki katarom i grypom, a nawet zapaleniom płuc, które od czasu do czasu rzeczywiście mu dokuczały.

Obywatel nr 5/2008

Obywatel nr 5/2008 (43)

Pożytki z lenistwa

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Moim zdaniem świat nigdzie nie pędzi, tkwi beznadziejnie w miejscu i tylko coraz szybciej wiruje wokół osi pieniędzy. To taki rodzaj centryfugi, która odwirowuje śmietankę dla bogaczy.

Obywatel nr 5/2008

Obywatel nr 5/2008 (43)

Znak Zorro: dziesięć na dziesięć

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Dobrze, panowie premierzy, prezydenci i inni ważni. Nie jesteście świniami. Wreszcie się staracie. Tak powinno być. Więc już się więcej nie kłóćcie, bo to nikomu na dobre nie wychodzi. Zrozumiano?

Obywatel nr 5/2008

Obywatel nr 5/2008 (43)

Tak przemija chwała...

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Tak zwani pampersi na swój użytek musieli zachwycać się zupełnie odmienną – choć wątpliwe, czy lepszą – literaturą. Nic dziwnego, że wiarą, której im samym brakowało, nie zdołali zarazić publiczności.

Obywatel nr 4/2008

Obywatel nr 4/2008 (42)

Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Jeśli Polacy przyswoją sobie, że wszystkie świństwa, jakie zrobisz bliźniemu swemu, są dopuszczalne, byle były zgodne z prawem i z procedurą, to nie da się żyć.

Obywatel nr 4/2008

Obywatel nr 4/2008 (42)

Postęp widzę, postęp!

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Im bliżej mnie – tym bardziej jakieś coś działa. Obiad kiedy trzeba, pościel uprana i wysuszona, felieton napisany. Za progiem – także symbolicznym – się zaczyna.

Obywatel nr 3/2008

Obywatel nr 3/2008 (41)

Kryteria zmian

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Uwierzę, że system globalny jest dla ludzi, kiedy w szynce mięso nie będzie dodatkiem, a cebula wyciśnie mi łzy z oczu. To takie moje prywatne kryterium, nie gorsze niż kiedyś papier toaletowy.

Obywatel nr 3/2008

Obywatel nr 3/2008 (41)

Yes, yes, yes – mam rację!

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Jeszcze miesiąc, jeszcze dwa i ogłoszę w końcu deklarację niepodległości. Niepodległości od zbiorowości. Na którą nie mam wpływu.

Obywatel nr 2/2008

Obywatel nr 2/2008 (40)

O czym nie mówią ekolodzy

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Mam tylko jedno pytanie. Dlaczego prawie nikt, a przynajmniej nikt, kto może przebić się do szerszej opinii publicznej, nie atakuje głównego winowajcy: nadmiernej motoryzacji i rozpasanego transportu międzynarodowego? Co będzie, kiedy przeszło miliard Chińczyków przesiądzie się do prywatnych samochodów? Widziałam szerokie ulice Pekinu podzielone na pół. Jedną połową przesuwa się tłum żółtych autobusów publicznej komunikacji, trochę taksówek i bardzo jeszcze nieliczne samochody prywatne. Drugą jedzie zwarta ława rowerów. Ekonomiści i politycy cieszą się, że Chiny podążają taką samą drogą wolnorynkowego rozwoju jak świat zachodni, bo ich zdaniem ożywia to koniunkturę i gwarantuje pokój i dobrobyt całej ludzkości. Drugiego pytania – czy nie jest nas za dużo? – nie zadaję, gdyż odpowiedź mogłaby prowadzić do nieludzkich wniosków. Warto mieć na uwadze, obserwując np. Afrykę, że być może ktoś sobie to pytanie zadał i na nie odpowiedział. Rasizm i nacjonalizm nie są w modzie, ale wyraźnie widać, że istnieją narody i kultury, które nie powinny wygrać w światowej konkurencji. Nie mogą się też uchylić od udziału w wyścigach, w konkurencjach i na warunkach narzuconych z zewnątrz.

Obywatel nr 2/2008

Obywatel nr 2/2008 (40)

Stabilizacja Wieszczem

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

W Fundacji Batorego piszą: Wydaje się, że potencjał dalszego zwiększania frekwencji tkwi bardziej w zmianach prawa wyborczego niż w kolejnych kampaniach społecznych. Że kampanie społeczne są tu na plaster, to się zgadzam. Ale dlaczego wielkie instytucje biją pianę na temat spraw drugorzędnych, zamiast brać się za istotę rzeczy? Dlaczego nie widzą tego, co jest? Że w środku chronionych prawem lasów powstają hotele, jak w Lasach Oliwskich. Że państwowe uczelnie – jak SGGW – skarżą do sądu konserwatorów zabytków, którzy nie pozwalają im budować i burzyć tego, co chcą, jak na warszawskiej Pradze. Że deweloperzy znikają z pieniędzmi lokatorów, jak na osiedlu Kryształowym w Gdańsku-Jasieniu, a samorządowi nic do tego. Że chorzy ludzie na rentach procesują się w sądach z ZUS-em, gdy mają siłę i gdy im „Super Express” podsunie gotowca z pozwem.

Obywatel nr 2/2008

Obywatel nr 2/2008 (40)

Wiódł ślepy kulawego

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Krótki sens długiej mowy. Gdy Kroński wieszczy, że sowieckimi kolbami (ciekawe za czyją zgodą – czyżby samego Stalina?) będzie uczył myślenia bez alienacji, wyobrażam sobie fabułę bajkową. Jej bohaterka, żaba, przyglądając się zwycięskiej szarży kawaleryjskiej, kumka radośnie: No i co, konie!? Aleśmy im dali do wiwatu! Obraz ten powinien skutecznie ostrzegać przed naiwnym idealizowaniem lub demonizowaniem elity oraz jej politycznych wyborów. Koniunkturalnemu kibicowi roi się w regularnych odstępach czasu, że jest Dantonem albo Napoleonem. Jeżeli nawet historia bolesnym uderzeniem wzywa go do mobilizacji, żabi horyzont umysłowy przeszkadza mu w odegraniu popisowej roli.

Obywatel nr 1/2008

Obywatel nr 1/2008 (39)

Mąż stanu ma rację stanu

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Radosław Sikorski w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" powiedział: "Uważam, że Lech Wałęsa, który był i jest naszą marką międzynarodową, mimo że miał moment słabości... Był bohaterem polskiej rewolucji. Obowiązkiem ministra [Macierewicza w 1992 r.] było wziąć to na swoje sumienie i schować głęboko do sejfu. Ochronić urząd prezydenta i polską legendę. Miał to zrobić tak, by sprawa została załatwiona. I dzisiaj nie musielibyśmy tego znowu rozdrapywać". Pretensje do Macierewicza są bezzasadne. Papiery były w sejfie, ale bohaterowie dokonujący "nocnej zmiany", między innymi tandem Tusk - Pawlak, rozpruli sejf łomem. Prezydent Wałęsa zabrał z sejfu grubą teczkę i potem publicznie chwalił się, że ma oryginały i nikt mu nic nie zrobi. Rządy i wywiady całego świata musiałyby być ślepe i głuche, aby nie zauważyć, jakiej jakości jest polska "marka międzynarodowa". Ciekawe, co minister Sikorski miał na myśli, mówiąc: "zrobić tak, by sprawa została załatwiona". Np. jak należało załatwić Walentynowicz, Gwiazdów i wielu innych świadków, jak rozwiązać problem sejfu w Moskwie?

Obywatel nr 1/2008

Obywatel nr 1/2008 (39)

Pokochać szamanów!

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Zamiast mantry: nikt nie lubi płacić podatków - mantra: każdy, kto wie, na co pójdą jego pieniądze, zobaczy sens w podzieleniu się z innymi. Zamiast mantry: żeby komuś dać, trzeba komuś zabrać - mantra: żeby komuś dać, ktoś musi się na to zrzucić (to nie ja, to Bertil na www.salon24.pl). Zamiast mantry: musisz oddać państwu to, czego państwo żąda, jakaś nowa mantra o tym, że to obywatele godzą się finansować swoje państwo, jeśli mają z tego jakiś pożytek. O tym poproszę w następnym odcinku.

Obywatel nr 1/2008

Obywatel nr 1/2008 (39)

Jak być w opozycji?

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Partia Leppera, jak wiadomo, nigdzie się nie przebiła. Za to chyba po raz pierwszy od roku 1989 z urn objawiło się dokładnie to, co przepowiedzieli sondażowi wróżbici. Ich triumf świadczy, że gruntownie zmienił się typ uległości wobec orzeczeń i zaleceń panujących gremiów. Konformista, który grzecznie kiwa głową, ale po kryjomu robi swoje, stał się postacią z minionych czasów. Żeby postępować tak, jak on, trzeba było chować gdzieś w zanadrzu prywatny osąd sytuacji, który różnił się od poglądów promowanych oficjalnie. Teraz myśli, a nawet życzenia z góry dopasowują się do wymaganej normy. Studenci, którzy na wyścigi ze swoimi wykładowcami zrywali się weekendowego poranka, aby wzmocnić zaplecze Tuska i jego drużyny, tyleż byli święcie przekonani, że działają z własnej nieskrępowanej inicjatywy, co w ogóle sobie nie wyobrażali, iż zachowanie odmienne wchodzi w grę.

Obywatel nr 6/2007

Obywatel nr 6/2007 (38)

Schody do nieba

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Ukraińca z Kołomyi prosiliśmy o porównanie zachodniej i wschodniej Ukrainy. Odpowiedział, że różnica jest taka, jak między Polską i zachodnią Ukrainą – „To jeszcze jeden stopień między zachodnią Europą i Rosją”. Model schodkowej struktury świata jest popularny i, trzeba przyznać, bywa przydatny. W wersji uniwersalnej jest śmieszny i prymitywny. Z groźnej otchłani wyłaniają się dzikusy i mozolnie wspinają się po stopniach do zachodniego nieba cywilizacji, kultury, demokracji. M. Sokołowska w książeczce „Myć się czy wietrzyć” pisała, że kiedy kulturalny Paryż pudrował dekolty i peruki, wszy zabijał złotym młoteczkiem na złotym kowadełku, a zwykłej wody unikał bardziej niż diabeł święconej, dzicy Polacy i Litwini kąpali się w łaźniach i rzekach. Przed wejściem do Unii, Andrzej sarkastycznie proponował, abyśmy odrobili nasze „zacofanie”, paląc trochę czarownic do średniej europejskiej, wyrzucili Żydów i innowierców lub przynajmniej rozpędzili zakony.

Obywatel nr 6/2007

Obywatel nr 6/2007 (38)

Nasz czas się kończy – a może zaczyna?

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Części – partie – mają dziś sens ledwie chwilowy, kiedy skupiają się wokół konkretnych spraw czy problemów. Ale zasadą nadrzędną musi stać się postulat konieczności wypracowania za każdym razem, w każdej pojawiającej się spornej sprawie – decyzji, która w stopniu najpełniejszym z możliwych uwzględni sprzeczne potrzeby różnych stron. Do tego potrzeba nam świadomości, że każdy kompromis jest największym dobrem. Że samo poszukiwanie kompromisu stwarza przestrzeń, w której mają szanse pojawić się rozwiązania nowe, dobre dla wszystkich. Ważna jest sama zmiana postawy – nie „kto kogo”, ale „jak razem pochylić się nad rozwiązaniem”.

Obywatel nr 6/2007

Obywatel nr 6/2007 (38)

Parada przegranych

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Ewentualnemu skokowi do góry z radości przeszkadzał następny „track” ze ścieżki dźwiękowej pojedynku liderów. Nieoczekiwanie Kaczyński gratuluje czegoś Kwaśniewskiemu – a mianowicie, jego zasług na Ukrainie. Zaraz, zaraz... Czym pobliska ziemia stepów, wielkich rzek i Zaporoża jest mimo, a po części i na skutek zmian, do których w jakiejś skromnej mierze przyczynił się Kwaśniewski, stawiając okrągły stół pomiędzy pomarańczowym Juszczenką oraz niebieskimi Kuczmą i Janukowyczem? Na tamtejszych dzikich polach, straszących pospolitych mieszkańców, raj na ziemi odnalazły kliki, które wyolbrzymiły się jeszcze potworniej niż w swojej polskiej odmianie. Ugrupowanie Julii Tymoszenko, którego niezły rezultat wyborczy połączył Kwaśniewskiego z Kaczyńskim we wspólnym rozanieleniu, jest wiernym odbiciem Platformy.

Obywatel nr 5/2007

Obywatel nr 5/2007 (37)

Pomógł mi prezydent Putin

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

W Gdańsku uświadamiam sobie, że na seminarium nie było mowy o tym, iż bogactwami naturalnymi narodów byłego ZSRR już podzielili się oligarchowie z KGB i koncerny amerykańskie. Polityka i gospodarka postrzegane są jako dwie niezwiązane ze sobą dziedziny. „Obywatel” widzi ten związek i wnikliwie go opisuje, ale w odniesieniu do narodów Ameryki Łacińskiej, nie np. Tatarów Krymskich. Jadwiga nie chce słuchać o polityce Banku Światowego i amerykańskich korporacjach: „Zagrożeniem jest Rosja, ja popieram Amerykę”. Nie wiem, jak skleić te dwa światy porządnych, mądrych ludzi, połączyć dwa punkty widzenia, które dopiero w całości tworzą pełny obraz. Z pomocą pospieszył mi prezydent Rosji. Zaproponował umieszczenie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w rosyjskiej bazie w niepodległym Azerbejdżanie. Prezydent USA uznał tę propozycję za interesującą, wartą rozważenia. To zdarzenie w światowej dyplomacji jest doskonałą syntezą sytuacji Polski. Lepszej nie wymyśliłabym nawet dla żartu.

Obywatel nr 5/2007

Obywatel nr 5/2007 (37)

Idźta przez zboże!

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Gdyby Naród się zgodził i przekazał politykom teren na Wiejskiej, należałoby go dodatkowo jeszcze odgrodzić od reszty kraju, zapewniając jedynie usługi niezbędne do życia: stały dowóz wody pitnej i standardowych racji żywnościowych, wywóz śmieci i zapewnienie podstawowej opieki medycznej. Wszystko z zachowaniem norm europejskich i pod stałym monitoringiem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Fakt, musiałby się jeszcze Naród zgodzić na finansowanie tego przedsięwzięcia na czas nieokreślony - może nie aż tak długi, jak by się mogło wydawać, ale jednak niekrótki. Ja bym zachęcała, żeby się Naród zgodził. Tak czy inaczej, taniej nam to wyjdzie niż wymuszane przez polityków uczestniczenie w ich nieustającym spektaklu. Bo jak się już polityków odseparuje, nie będzie się Naród musiał denerwować, nie będzie zasiadał przed telewizorami, żeby być na bieżąco w przepychankach, nie będzie co raz to popadać w poczucie bezradności, frustracji i beznadziei, nie będzie tracił czasu na „demokratyczne” wyrażanie w Internecie opinii na temat polityków.

Obywatel nr 5/2007

Obywatel nr 5/2007 (37)

Ironista i żołdak

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Równoczesnego pogrzebu z Prawdą domagała się, według niego, Rewolucja. Uczciwszy ją stypą - doradzał - pogódźmy się z demokracją liberalną, umacniając ją solidną domieszką państwa socjalnego. Jednak u schyłku życia musiał sobie uświadomić, że Amerykę Deweya, do której zapraszał, zniszczyła korozja. „Ironista” z ulubionego samookreślenia, który bez trudu rozbierał z sutanny zniedołężniałych kapłanów, przestraszył się żołdaka podróżującego po świecie w kompanii bezmyślnego eksperta. Żaden z nich nie boi się konwersacji z błyskotliwymi pointami, którą Rorty sobie upodobał. I co teraz?

Obywatel nr 4/2007

Obywatel nr 4/2007 (36)

Żona ma wpływ na męża

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Z opracowań ludzi Kościoła dowiedziałam się o feminizmie mniej więcej tyle, co o masonerii. Feministki winne są całemu złu świata. Po tej lekturze powinnam się powiesić, ale nie wiem, czy słusznie, ponieważ nadal nie wiedziałam, czy jestem feministką, czy nie. Wróciłam do przyglądania się feministkom. Przy prostym pytaniu o stosunek do prostytucji tak się zaplątały, że od tej pory stanowczo protestuję przeciw jakiemukolwiek łączeniu mnie z tą formacją. Wprawdzie siostra twierdzi, że w naszej rodzinie feminizm jest dziedziczny. Krąży legenda, że nasza praprababka miała okrutną macochę, która zabierała jej książki i zmuszała do szydełkowania i wyszywania.

Obywatel nr 4/2007

Obywatel nr 4/2007 (36)

De de de

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Mnie też się Bracia nie podobają. Ja Braci nawet w ogóle nie lubię. I właściwie nigdy ich uważnie nie słucham. Ale biorę pod uwagę jedno: że wciąż mają mniej więcej tę samą grupę popierającą ich w sondażach. Pół Polski mniej więcej ich popiera. Ja jestem bliżej tej drugiej, nie popierającej połowy. Ale nie stowarzyszyłabym się z Wielkim Aleksandrem, żeby Polskę ratować. No bo i przed czym? Przed drugą połową? Dlaczego pół Polski tak nie lubi Braci? No, po pierwsze mali są. Mało fotogeniczni. Niewyraźnie mówią. Tacy, cholera, zwyczajni. Tacy nie-medialni. Tacy nieobyci na salonach, nie wiedzą jak jeść bezy, wciąż popełniają gafy i fopasy, nie wiedzą, kiedy wyciągnąć rękę do królowej, a kiedy do kanclerza. Tacy zwykli, niewyrobieni w świecie, gdzie oni się wepchnęli, do diabła.

Obywatel nr 4/2007

Obywatel nr 4/2007 (36)

Mikrowstrząsy geopolityczne

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Najbardziej męczącą cechą sytuacji globalnej, która ukształtowała się ok. 20 lat temu, była jej sztywna struktura. Jednobiegunowy układ sił narodził się w trakcie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, której stawka i układ odniesienia znajdowały się, oczywiście, daleko poza tym regionem. Podobno, kiedy Gorbaczow, dożywający wtedy ostatnich dni na posadzie prezydenta ZSRR, zadzwonił do ówczesnego lokatora Białego Domu, aby w rutynowych konsultacjach wymóc ograniczenie zakresu interwencji, usłyszał głuchy trzask odkładanej słuchawki. Na globie miał być odtąd jeden pasterz i jedna owczarnia.

Obywatel nr 3/2007

Obywatel nr 3/2007 (35)

Myślenie i kolosalna przyszłość

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Margot Wallström, komisarz unijny ds. stosunków instytucjonalnych i strategii komunikacji społecznej, mówi dziś, że Unia musi zbudować nowe podstawy na kolejnych 50 lat. I że te podstawy to „demokracja, sprawiedliwość społeczna i solidarność. Największym wyzwaniem, przed jakim stoimy, jest kwestia przygotowania Europejczyków do globalizacji. Europa musi bardziej efektywnie wykorzystywać swój potencjał twórczy i umiejętność przekuwania wiedzy na produkty i usługi o wysokiej jakości, na które istnieje globalny popyt”. Czyli - zdaje się mówić Pani M. W. - Unia powinna szybciej biec. Czyli - szybciej powinni biec obywatele. Bo - dalej cytuję MW - „tylko wsparcie obywateli zapewni Europie trwały fundament”. Droga Pani Margot: obywatelom wcale nie jest potrzebna szybkość i oswajanie globalizacji. Obywatele lubiliby wolniej, spokojniej. Zadaniem polityków byłoby wymyślić, w jaki sposób ułożyć stosunki z resztą świata, gdyby chciał on nadal tak pędzić. A skoro Pani jest komisarzem od komunikowania się z nami, proszę, żeby wzięła Pani pod uwagę to, że ja bym chciała, aby Unia solidarnie ze mną biegła wolniej. Jeśli przeżyłam dorosłe życie bez samochodu, to może i Europa by przeżyła, gdyby nie starała się doganiać reszty świata. Ja na przykład w czasie, w którym nie prowadzę samochodu - myślę. Może by i Europa pomyślała?

Obywatel nr 3/2007

Obywatel nr 3/2007 (35)

Prywatny detektyw

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

„Życie Warszawy” podało, że „przed gmachem IPN działacze związanej z SLD Federacji Młodych Socjaldemokratów będą palić teczki w proteście wobec lustracyjnej histerii”. Skąd u młodzieży gorąca miłość do donosicieli? Tego jeszcze w kulturze nie było. Może to wnuki szmalcowników wydających Żydów, a może agentów denuncjujących Polskę Walczącą na Gestapo i NKWD? Może młodzież lewicową wychowali TW leninowcy, albo TW trockiści, a młodzież katolicką TW duszpasterze? Wobec tak głębokich zmian w kulturze - powszechnej aprobaty dla zdrajców - nie ma wartości, do których można by się odwołać. Dlatego na pytanie, czemu upierasz się przy lustracji - odpowiadam: bo taki mój zawód, uparciucha.

Obywatel nr 3/2007

Obywatel nr 3/2007 (35)

Podaruj sobie odrobinę luksusu

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Co łączy tę, w pewnym stopniu może trafną, fantazję historyczną z Józefem Oleksym i jego kolegami? Szkoda dowodzić, że absolutnie nic. Oleksy nie szykował żadnego przesłania dla ludzi czy to o dziesięć stuleci późniejszych, czy choćby tylko nie zaliczających się do jego politykiersko-biznesowej paczki. Prawie w ogóle nie wypowiada się on w języku jakichś ogólniejszych rachub czy projektów. Kwaśniewski nie zapraszał go do pałacu, Miller odsunął, Olejniczak wyparł z pozycji lidera - wobec tego więc, zażywny weteran polskiej lewicy oficjalnej zdrowo sobie na nich popluł w trakcie proszonego obiadu. Ani słowa na przykład o tym, czy musieliśmy pchać się do Iraku.

Obywatel nr 2/2007

Obywatel nr 2/2007 (34)

Zdechłe ryby ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Zwycięstwo nowej idei oznacza zmianę kierunku prądu. Dla zdechłych ryb to żaden problem, nadal płyną z prądem, początkowo ogonem do przodu, ale prawa hydrodynamiki obracają je głową do przodu, ponieważ wówczas opór jest mniejszy. Co było w starym porządku zakazane, teraz jest zalecane. Partyjni i wojskowi, którzy jeździli do wiejskich parafii chrzcić swe dzieci, teraz siedzą w kościele w ławach kolatorskich. Donald Tusk przed spodziewaną prezydencją bierze ze swoją małżonką ślub kościelny, Aleksander poślubia Jolantę po zakończeniu kadencji. Wszyscy pielgrzymują na Jasną Górę i do Rzymu. Wszyscy walczą z pozostałościami marksizmu w mentalności Polaków, czyli z postawą roszczeniową.

Obywatel nr 2/2007

Obywatel nr 2/2007 (34)

Kiedy naród płacze ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Narodu nikt nie pyta o zdanie - tak skrótowo wyraziła istotę systemu przed 1989 rokiem jakaś wschodnio-niemiecka dziewczyna, którą reporter zachodniej telewizji zapytał o coś na ulicy tuż przed zburzeniem Muru Berlińskiego. Naród to nie tylko to coś, co chodzi lub nie chodzi na wybory i wrzuca lub nie wrzuca kartki do urn. Naród to ten stary pan, co płacze, bo ścięli drzewo pod jego oknem i ta pani z siódmego piętra, która boi się dźwigu.

Obywatel nr 2/2007

Obywatel nr 2/2007 (34)

Szubienica na wesoło ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

I tak show, który wmawia, iż jest realny, oraz życie upodobniające się do show, spotykają się ze sobą. Do ich dwuznacznego rendez-vous dochodzi w trzecim sektorze - nie będącym ani twardą rzeczywistością, ani sztucznym widowiskiem, tylko raczej dwuznacznym przemieszaniem obydwu. Wirtualne widmo nabiera tutaj pewnych cech postaci z krwi i kości, ta natomiast ulatnia się w mgłę pozoru. W niby to historycznych megaprodukcjach filmowych - obojętne, o czym - prawie wszystko jest powierzchowną symulacją historii. Podczas bitwy jednak z końskich brzuchów wylewają się wnętrzności, zaś ręka przybijana do krzyża, której nerwy odmówiły posłuszeństwa mózgowi, drga epileptycznie. Zupełnie inaczej wygląda to w transmisjach z prawdziwych wojen, gdzie nocne bombardowanie, mimo swej niepodważalnej realności, przebiega jak internetowa partia bilardu.

Obywatel nr 1/2007

Obywatel nr 1/2007 (33)

Kreskówki a sprawa polska

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Moim zdaniem, polityk, któremu po kolei kilka osób zadaje pytanie: „kiedy PiS zacznie rządzić?” - powinien uderzyć się w piersi i wyjść ze studia, aby trochę porządzić. Politolodzy twierdzą, że tak nie można, ponieważ znaczyłoby to, iż polityk się obraził. Obrońcy praw człowieka nie protestują przeciw odbieraniu politykom podstawowego prawa, które przysługuje nawet psu czy kotu. Polityk musi odpowiadać na pytania pozbawione sensu, natomiast powinien jak najbardziej się obrazić, kiedy pytanie dotyczy pieniędzy. Np. dziennikarz pyta: „Dlaczego spółka, którą pan nadzorował zbankrutowała, a pana prywatna spółka kwitnie?”. Wówczas polityk przybiera pozę rzymskiego senatora, wysoko unosi miedziane czoło i tonem obrażonej królewny mówi: „Na ataki polityczne na takim poziomie odpowiadać nie będę”. Obraca się na pięcie i pokazuje telewidzom nieskazitelny kręgosłup moralny od strony pleców.

Obywatel nr 1/2007

Obywatel nr 1/2007 (33)

Pieśń mijających się wielorybów

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Ale w ogóle to się cieszą, że możecie razem zrobić coś dla okolicy. Zaraz ci powiedzą, co. Chyba już rozumiesz, że o­ni wiedzą to lepiej od ciebie. Jak nie rozumiesz, to stłuką ci porcelanowy czajniczek po cioci Marysi, a skorupy odkopną pod ścianę bucikiem z ekologicznej skóry, bo przecież nie będą się zajmować głupotami. Wytrzymasz to wszystko, ponieważ sama ich zaprosiłaś i nie możesz być niemiła. W końcu jednak sobie pójdą i przestaną się rządzić - myślisz. Gorzej, jeśli ich nie zapraszałaś, otworzyłaś przez zaskoczenie. Potem głupio zamknąć komuś drzwi przed nosem. A jakbyś w ogóle nie otworzyła? I tak pod oknem rozwiną ci transparent, że nie wpuszczasz tych, którzy mogą cię wszystkiego nauczyć. Mój Czytelniku - buntowniku: podstaw pod to polityków, Świadków Jehowy, euroentuzjastów, homofobów czy ekologów - dowolnie. Pasuje? Jak masz z nimi kontakt, tracisz spokój i poczucie, że twoje życie - pracowicie układane tak a nie inaczej przez lata - ułożone jest znośnie. Nieprzyjemne.

Obywatel nr 6/2006

Obywatel nr 6/2006 (32)

Bilans na zero ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

Recepta na zło dzieli fałszywość z jego diagnozą. Według trustu mózgów PiS, zakłamanie i manipulatorstwo mediów komercyjnych biorą się stąd, że stanowiska decyzyjne zajmuje w nich agentura służb specjalnych starego reżimu. Podobnie rzeczy się mają w sprywatyzowanym sektorze bankowym – i właściwie wszędzie, gdzie tylko zaznaczają się jakieś patologie. Większość akcji, a tym samym władzę w TVN ma jednakże kapitał amerykański. Leszek Balcerowicz, zdaje się, nie figurował na żadnej liście agentów, a już jego mentora, wędrownego eksperta – Jeffreya Sachsa, na pewno się tam nie uświadczy. Błędną strategią wynikającą z naiwnej diagnozy, PiS toruje drogę do powrotu właścicieli III RP. Aż strach pomyśleć o jazgocie, który – pod hasłem przewodnim: obroniliśmy demokrację i transformację przed faszyzmem – niedługo wydadzą z siebie Jaruga, Szczuka, Środa, Najsztub, Żakowski czy Pacewicz.

Obywatel nr 6/2006

Obywatel nr 6/2006 (32)

Nauki ścisłe stosowane ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Ostatnią naszą rozmowę pamiętam do dzisiaj. Z książki Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz przeczytałam fragment, w którym Krysia zabawnie opisuje przygodę, jaka zdarzyła się nam w czasie sztormu. Nie zacytuję wiernie, ponieważ Jacek książkę pożyczył i nie oddał. A było to tak: „Fala wyrwała koło ratunkowe i rzuciła za burtę. Bojka sygnalizacyjna, teoretycznie świetlno-dymna, wystrzeliła jak z armaty i zapaliła się wysokim płomieniem. Wtedy z wnętrza jachtu wychyliła się głowa, zapytała: Czego strzelasz? – i znikła. Potem głowa pojawiła się z nożem w zębach i Aśka w piżamce w różowe kwiatki ostrożnie popełzła na rufę, odcięła bojkę i wyciągnęła koło na pokład”. Jacek był oburzony, uważał, że Krystyna mnie ośmieszyła. Powinnam wyjść na pokład w stroju profesjonalnego wilka morskiego. Zaczął mnie męczyć pytaniami: po co żeglowałaś, co ci to dało, dlaczego nic o tym nie wiedziałem? Nie lubię takich pytań, więc uruchomiłam dwa śmieszki w nadziei, że Jacek się roześmieje i uda mi się zmienić temat. Były to uśmiechnięte od ucha do ucha łebki, które po naciśnięciu sprężyny kiwały się i podskakiwały, co zawsze nas bawiło. Jacek osłupiał: Po co to trzymacie w domu? Dlaczego się śmiejesz? Ta rozmowa ostatecznie wyjaśniła sytuację. Kuroń zwątpił w celowość swojej misji, a ja pozbyłam się ostatnich złudzeń. Wkrótce Jacek opuścił demokratyczne skrzydło „Solidarności” i poparł autorytarne ambicje Wałęsy.

Obywatel nr 5/2006

Obywatel nr 5/2006 (31)

Murzynka – szabesgojka

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Antysemitom można współczuć z powodu „deficytu pewności siebie”, jak to elegancko ujęła K. Grzybowska w „Niezależnej Gazecie Polskiej”, chociaż raczej należałoby im zazdrościć. Z góry wszystko wiedzą o świecie i nie muszą męczyć się czytaniem książek o bankach, derywatach, polityce monetarnej, kryzysach, korporacjach, WTO, BŚ, MFW. To duża oszczędność czasu i wysiłku, bo np. „Gra o zaufanie” Stevena Salomona, książka, z której dowiedziałam się co nieco o roli prezesów banków centralnych, liczy 740 stron. Niestety, trzeba czytać, słuchać, dyskutować, oglądać, bo własnym rozumem wszystkiego się nie wymyśli. Można mi wierzyć, ponieważ skromnością nie grzeszę. Już na pierwszej spowiedzi wyznałam, że moim głównym grzechem jest pycha. Ksiądz myślał, że jakiś bachor żarty sobie robi i nie chciał dać mi rozgrzeszenia.

Obywatel nr 5/2006

Obywatel nr 5/2006 (31)

Cisza w niszy

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Wiem, wiem, co bym mogła. Zaprojektować działanie w ramach NGO, określić grupę docelową, cele i spodziewane rezultaty, napisać projekt, dostać pieniądze. A potem już tylko: kampania w mediach lokalnych i centralnych, nowa strona internetowa, sieć kontaktów, może wlepki w komunikacji miejskiej, kilka seminariów – najlepiej międzynarodowych, dostosowanie prawa polskiego do unijnego, monitorowanie, może też jakiś koncert na rzecz ciszy... Tak, tak. Najlepiej rockowy i na molo w Sopocie. Żeby lepiej było widać, słychać i czuć kwadraturę koła, w jakiej żyjemy. Żeby wykonać masę pracy, która na końcu da, ewentualnie, dwuwersowy zapis w ustawie, której i tak nikt nie będzie brał serio.

Obywatel nr 5/2006

Obywatel nr 5/2006 (31)

Przekleństwo Ziemi Świętej

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Zychowicz | felieton

Pokładanie nadziei przede wszystkim w militarnych środkach zapewniania sobie bezpieczeństwa jest więc dla Izraela, w szerzej zakrojonej perspektywie historycznej, strategią krótkowzroczną, jeśli nie po prostu samobójczą. Z drugiej strony, ławo pomstować na Ehuda Olmerta, tak jak w swoim czasie wyklinano Ariela Szarona. Kłopot w tym, że główne obecnie siły po arabskiej stronie konfliktu naprawdę nie chcą pokoju z Izraelem. Rację bytu Hezbollahu czy – przejmującego władzę w Autonomii Palestyńskiej – Hamasu stanowi permanentna wojna aż do zniszczenia religijnie zdemonizowanego wroga. Najmniej, jak się zdaje, spędza to sen z powiek zachodniej formacji nowolewicowej, która – sądząc z haseł na demonstracjach, które odbyły się m.in. w Londynie – ma wielką ochotę walczyć z imperialistycznym „systemem” do ostatniego Palestyńczyka czy libańskiego szyity, tak jak kiedyś czyniła to do ostatniego Wietnamczyka. I nie przeszkadza jej nawet, że brodatych bojowników w turbanach, w przeciwieństwie do marksistowskiego w hasłach Vietcongu czy nawet lewicującej Organizacji Wyzwolenia Palestyny, nic już nawet z pozoru nie łączy z głoszonymi przez nią ideałami.

Obywatel nr 4/2006

Obywatel nr 4/2006 (30)

Ogniwo pośrednie ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Paweł próbował zintegrować środowisko jakąś wspólną akcją. Dla córeczki chciał zbudować ogródek jordanowski, ale sąsiedzi odmówili mu pomocy. Na hałdach przemysłowych odpadów chciałby posadzić drzewa, których bardzo brakuje w okolicy, ale nie wie, jakie. Ochrona środowiska w Polsce zintegrowanej z Unią Europejską jest sprawą priorytetową, lecz nie wiadomo, kogo zapytać o rekultywację hałd. Należałoby powołać organizację pozarządową, zainteresować sponsorów i zgromadzić fundusze na naukowe zbadanie problemu. Aktywiści z górnej półki działalności społecznej rozwiązują ważkie problemy, a amatorzy nie wiedzą, jakie drzewka posadzić.

Obywatel nr 4/2006

Obywatel nr 4/2006 (30)

Niedługo pojutrze!

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Anna Mieszczanek | felieton

Za nasze poglądy nie dają nagród – przeczytałam nagle na okładce „Obywatela”, chociaż zawsze było napisane właśnie to, nic innego. Ale właściwie dlaczego mają nie dawać? Że na razie te obywatelowe poglądy niekoniecznie pasują do głównonurtowego obrazka? Przecież właśnie przepływ miedzy alternatywnym i głównym nurtem pozwala na rozwój. To, co się wydaje nie do zmiany, zmienia się w końcu właśnie dlatego, że jacyś dziwni ludzie mieli inne poglądy. Za które na razie może i nie dają nagród – ale w końcu dadzą. Na okładkę poproszę więc zdanie: Za nasze poglądy nagrody najpóźniej pojutrze!

Obywatel nr 4/2006

Obywatel nr 4/2006 (30)

Nekrolog dla „partii protestu”

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Jacek Zychowicz | felieton

Obecną koalicję rządzącą można określić jako interesowne małżeństwo drugiego rzutu dotychczasowego establishmentu z grupą walczącą forsownie, żeby do niego awansować. W tym kontrakcie każda strona otrzymała walory, na których jej najbardziej zależało. Wczorajsi pariasi życia politycznego są mile widziani w urzędach, gabinetach, departamentach i radach nadzorczych. Natomiast wieczni rezerwowi elity władzy Rzeczypospolitej, odpychając renomowanych rywali, zamienili się w jej drużynę reprezentacyjną. Gdy jedni tak wiele zyskali, ktoś inny musiał stracić. Wyblakły nadzieje na przewietrzenie Warszawy, nie mówiąc już o zasadniczym przesunięciu kursu nawy państwowej, którego miałaby dokonać nowa, wstępująca siła. Zawód ten nie oznacza zaskoczenia. Uprawianie polityki jest w Polsce stosunkowo najdogodniejszym narzędziem awansu na oligarchiczne szczyty społeczne. Aby jednak do niego się zabrać, trzeba już mieć pewne zakorzenienie w finansowej i medialnej oligarchii. O ile bowiem na polityce zarabia się pieniądze, to bez nich do niej ani przystąp. Z winy tego błędnego koła, protest wygasa, zanim na serio się zaczął.

Obywatel nr 3/2006

Obywatel nr 3/2006 (29)

Mówią słowa

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Marek Przepiórka | felieton

W naszych rodzimych swarach, tych małych, domowych, jak i tych wielkich, w sejmie, każda ze skłóconych stron zwykle głosi prawdę, zarzucając przeciwnikom kłamstwo. I może politycy sprawujący władzę faktycznie wierzą, iż wyciągają Ojczyznę z topieli, którą opozycja ze wszystkich sił pogrąża w otchłani, jednakże dla obserwatora z zewnątrz walka nie rozgrywa się na osi góra-dół, lecz płasko, w poziomie, każdy ma swoją, prywatną czy partyjną prawdę i ciągnie nią, niczym szponami, Rzecz-pospolitą (czyli rzecz wspólną) w swoją stronę, rozszarpując biedną Polskę.

Obywatel nr 3/2006

Obywatel nr 3/2006 (29)

Mały manipulo ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Mój problem ma charakter historyczny, ponieważ na temat upadku systemów rację miał genialny samouk Gomułka. Twierdził on, że Polskę burżuazyjną doprowadziła do katastrofy burżuazja, a Polskę ludową zgubi klasa robotnicza. Przepowiednia nieomal się sprawdziła, ale klasę robotniczą ze sceny politycznej spędziło bijące serce partii robotniczej, czyli wojsko i bezpieka. Wynika z tego tylko taki wniosek, że Gomułka był wierzącym komunistą. Rozwijając twórczo myśl polityczną Gomułki, prorokuję, że III RP doprowadzą do upadku nie PiS, antyglobaliści, ojciec Rydzyk, Lepper, "Obywatel", "Gazeta Polska", Gwiazdowie, jednym słowem nie cała arka Noego, której się III RP nie podoba, ale klasa rządząca, czyli bankierzy i agenci. Co wtedy z Polski zostanie, lepiej nie myśleć. Dlatego arka Noego musi żeglować szybciej, a walenie się wiosłami po głowie powinno być zakazane.

Obywatel nr 3/2006

Obywatel nr 3/2006 (29)

Step by step ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Zawsze mnie cieszy, gdy do głównego nurtu przedrze się wreszcie coś, o czym sama wiem od lat, do czego doszłam dzięki spokojnej ufności, że to, co czuję jest najlepszym kompasem w świecie. Przez pewien czas jestem z tą wiedzą - nie pasującą do poglądów oficjalnie wyznawanych w mainstreamie - osamotniona. Później znajduję kilka - młodych zwykle - podobnie nieprawomyślnych osób. Jeszcze kilku miesięcy albo lat trzeba, by niecny pogląd zakorzenił się porządnie w głowach dużej grupy myślących odmiennie. No i na koniec ten moment, który tak lubię: oto nieprawomyślny pogląd pojawia się w mediach głównego nurtu, co oznacza, że zacznie nowe, bardziej masowe już życie - o co w końcu zawsze chodzi.

Obywatel nr 3/2006

Obywatel nr 3/2006 (29)

Polskie Biesy ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

W porządku, ale co z tych archiwalnych rewelacji wynika na dzisiaj? Dzięki nim chyba znacznie lepiej rozumiemy, dlaczego Kuroń, marksistowsko-leninowski doktryner, komunistyczny dysydent, sympatyk zachodniej Nowej Lewicy i zwolennik bezpaństwowego socjalizmu Edwarda Abramowskiego, tak łatwo przeobraził się po roku 1989 w złotoustego rzecznika neoliberalnej transformacji ustrojowej. Cień Marca ciągle nas straszy. Cytując Piotra Stiepanowicza Wierchowieńskiego z „Biesów", który notabene do złudzenia przypomina Adama Michnika, tłumaczy on, jak się robi politykę. Sprowokujemy skandale, „puścimy w ruch legendy", a kiedy już dzięki nim wygramy, będziemy panowali. My... tylko my... Czy to nie aktualne, i to we wszystkich obozach?

Obywatel nr 2/2006

Obywatel nr 2/2006 (28)

Mówią słowa

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Marek Przepiórka | felieton

„Stolec Dawidowi, jak słońce przed oblicznością moją” – czytamy w tekście z XVI wieku. „Czyż więc to Bóg złożył mocarze z stolca?” – pisze Rej. Jak widać z powyższych przykładów, w staropolszczyźnie stolec oznaczał najdostojniejsze miejsce – tron. Od królewskiego stolca powstała też nazwa grodu, z którego władca rządził krajem – stolica. Lecz zgodnie z ewangeliczną przestrogą: Kto się wywyższa, będzie poniżony – również nasz stolec paskudnie zakończył błyskotliwą karierę. Najpierw stał się krzesłem z wyciętym w środku otworem, gdzie król chodzi piechotą, czyli wychodkiem, a ostatecznie spadł tą dziurą na sam dół. „Stolec bardzo rzadki nazywamy sraczką” – poucza Linde w swym słowniku.

Obywatel nr 2/2006

Obywatel nr 2/2006 (28)

Należy się ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Wciąż zdumiewa mnie niechęć, pogarda, nawet nienawiść do państwa opiekuńczego. Jak nie opiekuńcze, to jakie powinno być państwo? Przeciwieństwem do opiekuńczego jest państwo srogie, grabieżcze, policyjne, okupacyjne, jednym słowem – wrogie państwo. Tylko anarchiści są konsekwentni w żądaniu likwidacji państwa – „władza precz”. Liberałowie coś kręcą; państwo – tak, ale malutkie, policyjne, byle nie opiekuńcze. Wyciąganie ręki po datki do międzynarodowych koncernów, fundacji i Unii Europejskiej – tak, do polskiego państwa – nie. Nagabywanie własnego państwa jest, ich zdaniem, bezwstydne, komunistyczne. Równocześnie ubiegają się o udział we władzy, zapewne w celu jej likwidacji. Słusznie i naukowo. Najwygodniej obcina się gałąź, gdy się na niej siedzi.

Obywatel nr 2/2006

Obywatel nr 2/2006 (28)

Mówisz – masz! ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Więc bój to będzie ostatni? Kłopot w tym, że jak długo walczymy – o pokój, o demokrację, o sprawiedliwość – tak długo mamy wojnę, dyktaturę i wykorzystywanie. Trzeba zacząć się troszczyć, starać, zabiegać o coś z różą w zębach. Ale może i zębów żadnych już nie ma? Wszak ogłosił jeden publicysta „Newsweeka”, że nasza demokracja była w III RP „bezzębna”, bo nie miała sposobów na skuteczne egzekwowanie prawa. Więc OK. Trzeba naszej demokracji dać takie kły. Można by jej też jakiś dach dodać, bo przez ostatnie lata miałam wrażenie, że ona jest bezdomna. Ile razy chciałam się o coś skutecznie upomnieć, musiałam w końcu wyjść na ulicę, stanąć na jakiejś beczce i wrzeszczeć przez tubę. Nie było takiego miejsca pod dachem, gdzie można przekonywać, słuchać się nawzajem. Media, które mają być takim miejscem – agorą – skupione są na tym kto, kogo i kiedy naprał po mordzie i przepoczwarzają nam demokrację w nieustającą naparzankę, niesłusznie nazywaną polityczną grą. OK, więc trzeba naszej demokracji stworzyć prawdziwą agorę.

Obywatel nr 2/2006

Obywatel nr 2/2006 (28)

Układ zamknięty? ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

Powodzenie ich manipulacji jest imponujące. Na dyskusyjnych forach internetowych, z łatwością spotyka się twardych zwolenników SLD, którzy ochoczo występują w obronie Heleny Wolińskiej. Według toku myśli w ich wypranym mózgu, skoro tej prokurator-wampirzycy czepiają się „prawacy” i „solidurnie”, to – żeby ją ratować – kto lewica, za Kmicicem. Po drugiej stronie sporu, to jest raczej boiska dla dzieci-pierników, znajdują oni godnych adwersarzy. Nie brakuje prawicowców, którzy jeszcze długo, albo i nigdy, nie wystawią rachunku za obietnice wyborcze „swojemu” prezydentowi i rządowi, bo całkowicie ich zadowala, że – deklarując rozliczeniowe zamysły – otwiera on archiwa. „Upupieni” ludzie lewicy potrafią się ucieszyć, że pracodawca zwolnił działaczy związkowych, jeżeli ci reprezentowali akurat „Solidarność”. Ich umysłowi bliźniacy przyklaskują temu samemu bezprawiu, czując się zbudowani wycinaniem reliktów „komuny” i „socjalu”.

Obywatel nr 1/2006

Obywatel nr 1/2006 (27)

Jak przetrwać wybory? ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Czego jeszcze boją się politycy? Właściwie wszystkiego. Boją się, że ojciec Rydzyk ich nie poprze, a równocześnie, że poprze ich zbyt mocno. Tak samo boją się Putina, Busha, Schrödera, Unii Europejskiej, biskupa miejscowego i całego episkopatu. Boją się teczek - tych, co bronią tajności teczek i tych, co chcą je ujawnić. Boją się mafii, służb specjalnych swoich i obcych, dziennikarzy, Żydów i masonów. Wyborców boją się tylko tuż przed wyborami. Liczą na bezpieczeństwo, jakie dają im zagraniczne konta i strzeżone wille. Dla wyborców mam dobrą radę. Przestańcie tropić lewicę i prawicę, ponieważ na scenie politycznej króluje bagno. Zainteresujcie się, co się w nim kryje. Wybranym mogę powiedzieć tylko: bójcie się Boga.

Obywatel nr 1/2006

Obywatel nr 1/2006 (27)

Właśnie zostałeś Mistrzem ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Co by powiedział jakiś Mistrz, gdyby rzeczywiście można było go o to spytać? Bo przecież nasz główny kłopot na tym polega, że i ciut mniejsza połowa, i ciut większa – każda ma swoich mniejszych i większych Mistrzów. A brakuje nam takiego, co by umiał zobaczyć, że te dwie połowy składają się w jakąś całość. I że obie są całości jednakowo potrzebne. Wyrżniesz jedną połowę – poczujesz brak. I zaraz będziesz musiał sam stworzyć to, co chwilę temu wyrżnąłeś. To może lepiej – choćby z lenistwa, bo w końcu wyrzynanie jest meczące – żeby jedna połowa dała drugiej połowie prawo do bycia? I żeby sobie były obie na jednym, wspólnym świecie? Jak się przyjmie takie założenie początkowe, to dla wszystkich i wszystkiego znajdzie się w świecie miejsce. I znajdą się rozwiązania dla wszelkich możliwych sporów, jakie będą się przecież pojawiać między tymi połowami.

Obywatel nr 1/2006

Obywatel nr 1/2006 (27)

Za pięć dwunasta ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

Oczywiście historia nie powtarza się dosłownie. Zachód z łatwością mógłby zniszczyć resztę świata swoją bronią masowego rażenia, na której prymitywne prototypy bezskutecznie tam polują jego wojska interwencyjne. Jeszcze ważniejsza różnica zawiera się w tym, że pogromcy Rzymu nadjeżdżali z białych plam sporządzanych w nim atlasów. Natomiast imigrantów świeżych i napływowych w krajach Unii nic ważnego nie dzieli. Jedni i drudzy są produktami - czy może, brutalniej - odpadami globalnego rynku surowców, walut, filmów i reklam, który przez stulecia tworzyli zachodni koloniści. Tym razem, imperium nie zagrażają przybysze znikąd, ale jego niechciane dzieci. Nie da się wyprzeć bękartów, których potrzebuje się do czarnej roboty. Jeżeli armia francuska, inaczej niż kiedyś rzymska, obywa się bez imigrantów, to są oni niezbędni w barach szybkiej obsługi Paryża, Tuluzy czy Lyonu. Le Pen i Haider, którymi w willach europejskiej postępowej elity straszy się dzieci, są w istocie pajacami z dobranocki. Aby zrealizować swe hasła o masowych deportacjach i uszczelnieniu granic, musieliby oni reanimować robotnych i zwykle pokornych nędzarzy z epoki utrwalonej w "Tkaczach" Hauptmanna i "Germinalu" Zoli. A takie rozwiązanie raczej nie chwyci na rynku wyborczym.

Obywatel nr 6/2005

Obywatel nr 6/2005 (26)

Żaby w ciepłej wodzie ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

"Katrina" odsłoniła rozmiary nędzy i bezradności tysięcy Afroamerykanów pozostawionych samym sobie w obliczu żywiołu (nie wiem, dlaczego słowo Murzyn uznano za obraźliwe, ale nie chcę nikogo obrażać). Wielu nie miało samochodów, aby podjąć próbę ucieczki. Ujawniła się nieskuteczność amerykańskiego systemu polityczno-ekonomicznego, którego sztandarowym i niemal już jedynym walorem jest podobno "efektywność". Nikt nie organizował ewakuacji, chociaż meteorolodzy ostrzegali z dużym wyprzedzeniem. Na hasło "uciekajcie jak najdalej", ludzie wsiedli do samochodów i zakorkowali wszystkie drogi wyjazdowe. Również akcja ratunkowa dla tych, którzy zostali i przeżyli, była spóźniona, źle zorganizowana, po prostu żałosna. Bush najpierw zatroszczył się o porzucone mienie bogatszych, powtarzając swoją mantrę - "zero tolerancji", tym razem dla rabusiów, czyli przeważnie osób poszukujących wody i jedzenia w mieście doświadczonym przez Boga i opuszczonym przez ludzi. Państwo wycofało się z odpowiedzialności za pomyślność obywateli, ale zawiodło nawet w roli "stróża nocnego", ponieważ lokalnej policji było za mało. Był to triumf doktryny "zero państwa"...

Obywatel nr 6/2005

Obywatel nr 6/2005 (26)

Zawłaszczyć własne ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

VIP-y pewnie nie mają nawet złych intencji. Może i chcą dobrze. Ale gdy już siedzą na co dzień w swoich wygodnych samochodach z kierowcami - które to wygody finansują sobie sami z podatniczych złotówek karnie wpłacanych na konta urzędów skarbowych - naprawdę nie mogą wciąż przejmować się tym, czym żyją zwykli ludzie. Wydaje im się, że skoro popierają akcje charytatywne na rzecz "ubogich", to zrobili tyle dobrego, ile trzeba. Nie przyjdzie im do głowy, że sami tych "ubogich" stworzyli, wprowadzając takie a nie inne prawo, takie a nie inne warunki ekonomiczne, w których ludzie wciąż wypadają za jakąś burtę. Dalej, nie przychodzi im do głowy, że jak się jest "ubogim", to samo to słowo stanowi policzek. Że stygmatyzuje. Że wyklucza.

Obywatel nr 6/2005

Obywatel nr 6/2005 (26)

Bezwładność dziejowa ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Popularność polskiego hydraulika na Zachodzie to jednak także dowód na to, że zachodnie centrum traci swoje znaczenie. Hydraulik cieszy się uznaniem dlatego, że potrafi pracować i myśleć. Wbrew pozorom, wszystkie rzemieślnicze zawody wymagają znacznie większej inteligencji niż wiele zawodów tzw. umysłowych. Wymagają jednak także pracowitości, cierpliwości, wytrwałości. Na ogół nie pozwalają żyć życiem rentiera czy spekulanta, który zarobił miliony w ciągu kilku lat. Pomimo, a może trochę i dzięki komunizmowi, wielu Polaków takie umiejętności nabyło w komunistycznej szkole, na komunistycznych studiach, w komunistycznych cechach. Komuna nie rozpieszczała rzemiosła, ale jak powiedział mi znajomy hydraulik starej, jeszcze przedwojennej daty, to dzisiaj umiera ono naprawdę, ponieważ - choć mamy wielkie bezrobocie - nie ma chętnych do pracy. Ludzie wolą zajęcia w rodzaju roznoszenia ulotek reklamowych, bo mimo, iż gorzej płatne, to wymagają mniej wysiłku, a poza tym są trendy, gdyż kulturowo również wróciliśmy na peryferie. Już nie „murarz, cieśla, zdun, inżynier", ale cwaniak od reklam, konsultingu i marketingu „wykuwają nasz szczęśliwy los".

Obywatel nr 6/2005

Obywatel nr 6/2005 (26)

Krótka instrukcja oporu ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

Zepsujesz tu sobie albo ciało, albo duszę - taki ostrzegawczy napis powinien w odpowiednim czasie znaleźć się na opłotkach Christianii. Dzisiaj nie zaszkodziłoby go wywiesić nad wejściem do sztabu warszawskich kontrkulturowców, któremu udzielił gościny należący - jak niesie plotka - do bogatych inwestorów medialnych klub Le Madame. Gdzie udać się, jeśli z pomocą Anioła-Stróża ominie się wspomniane ślepe zaułki? W programie tegorocznej "Warszawskiej Jesieni" wydrukowano manifest awangardowego kompozytora, Klausa Hubera. Momentami, trudno go odróżnić od wystąpień proroków kontrkultury. "Nasze myślenie - pisze na przykład Huber - jest odchylone przez silne magnesy. Wzrost, wzrost ponad wszystko. Totalitarny rynek". Apel Hubera wzywa jednak do czegoś dokładnie odwrotnego, niż wyzwolone luzactwo. Umykając "szaleństwu konsumpcji", mamy wkroczyć do swego świata wewnętrznego. Tylko dzięki temu uratujemy swoje zagrożone człowieczeństwo, które kiedyś nazywano po prostu duszą.

Obywatel nr 5/2005

Obywatel nr 5/2005 (25)

W pogoni za użytecznością

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Joanna Duda - Gwiazda | felieton

Zainteresowanie kulturą Dalekiego Wschodu ludzie przeważnie uzasadniają poszukiwaniem głębszej duchowości. Bardzo często okazuje się jednak, że dążenie do uduchowienia ma całkiem konkretny cel praktyczny. Techniki medytacji, elementy sztuk walki i akrobacji, nauka prawidłowego oddychania czy opanowania bólu, służą lepszemu zdrowiu i samopoczuciu, relaksowi, "ładowaniu życiowych akumulatorów". Nic w tym zdrożnego, jednak pewna przesada w pogoni za "głębszą duchowością" podejrzanie przypomina hipochondrię. Kojarzy się z egocentryzmem współczesnego człowieka, który dążeniem do własnego szczęścia chce zastąpić inne, zewnętrzne cele - służenie ludziom, Bogu, Ojczyźnie czy np. cesarzowi Chin albo partii komunistycznej. W pogoni za własnym dobrobytem, zdrowiem, długowiecznością ludzie gotowi są szukać sensu nawet w duchowości czy nieracjonalności. Nic mnie już nie dziwi w czasach, kiedy w wyspecjalizowanych biurach podróży można sobie kupić kontrolowaną przygodę, zaplanowaną niespodziankę, a nawet walkę o przetrwanie pod opieką profesjonalnych ratowników.

Obywatel nr 5/2005

Obywatel nr 5/2005 (25)

Dzwon na środku świata

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Anna Mieszczanek | felieton

Jak mi nie wierzycie, to zapytajcie mamusię albo tatusia. Jak to było, kiedy 25 lat temu Anna Walentynowicz uspokajała tych, co się bali więzienia: "No jak to, przecież wszystkich nie mogą zamknąć!". To było w Stoczni, do której Lechu potem przez płot... Dziś, Maria Matecka-Tatkowska, sąsiadka Wałęsy, która 25 lat temu jego i Andrzeja Gwiazdę dokarmiała po nocach plackiem donoszonym do siedziby "Solidarności", mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu", że poszła pod dom na ul. Polanki zobaczyć, jak się będzie Wałęsa imieninowo jednał z Kwaśniewskim. "Tak jak 25 lat temu płot nas połączył, to teraz nas podzielił. I tak mam dużo szczęścia, że nie stałam pod domem Wałęsy z głodu. Jedynie z ciekawości".

Obywatel nr 5/2005

Obywatel nr 5/2005 (25)

Kandydatom do sztambucha

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Olaf Swolkień | felieton

Jak to jest z wolnym handlem? Czy jeżeli towary np. chińskie lub amerykańskie są tańsze, bo Chińczycy pracują po 12 godzin na dobę, a Amerykanie nie biorą urlopów, to znaczy, że wszystkie polskie firmy powinny z czasem albo zbankrutować, albo wszyscy Polacy też powinni zacząć pracować po 12 godzin i zrezygnować z urlopów? Czy nie lepiej wprowadzić cła dopóki Chińczycy i Amerykanie nie zechcą mniej pracować?

Obywatel nr 5/2005

Obywatel nr 5/2005 (25)

Bez reprezentacji

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Jacek Zychowicz | felieton

Do legendy przeszło powiedzenie, którym anglosascy osadnicy w Ameryce Północnej skwitowali wezwanie ich macierzystej Korony do zapłacenia nadzwyczajnych podatków: "no taxation without representation". Znaczyło to, mówiąc swobodnie, że ten, kto nie ma swoich przedstawicieli u władzy, nie powinien na jej rzecz ponosić finansowych ani jakichkolwiek innych ciężarów.
Legendy tym się odznaczają, że na ogół nie stosuje się ich do życiowej praktyki. A szkoda. Łatwo bowiem zauważyć, że pójście w ślady zbuntowanych kolonistów bardzo by się nam opłaciło. Gdyby do niego doszło, urzędnicy podatkowi musieliby ze świecą rozglądać się za płatnikami, którzy są im cokolwiek winni.

Obywatel nr 4/2005

Obywatel nr 4/2005 (24)

Przebaczenie, dialog, tolerancja ikona czytaj wiecej

Joanna Duda - Gwiazda | felieton

Zadbamy o ochronę środowiska. Recykling zabierzemy z rąk brudasów grzebiących po śmietnikach. Wszystkie śmietniki będą pancerne i zamknięte na klucz, a wysypiska sprywatyzowane. Wprowadzą zakaz trzymania świń w każdej zagrodzie, ponieważ zanieczyszczają środowisko. Zorganizujemy chów świń według amerykańskiej ekonomiczno-ekologicznej technologii. Kozy, kury, psy i dzieci nie będą już włóczyć się po terenach rekreacyjnych i prywatnych. Wszystko zostanie porządnie ogrodzone. Na pastwiskach dla krów urządzimy pola golfowe i lotniska. W komunie nawet dzikie zwierzęta należały do państwa. Z naszych podatków państwo płaciło za szkody wyrządzone przez bobry. Europa dawno z tym skończyła. Teraz każdy dziki zwierz należy do właściciela terenu. Jeśli właściciele wybiją swoje ptaki, lisy, zające, sarny, wilki i bobry, to i tak zwierzęta ciekawsze od zajęcy obejrzymy sobie dokładnie, w zbliżeniu na Animal Planet.

Obywatel nr 4/2005

Obywatel nr 4/2005 (24)

Szlaki karawan ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

A dlaczego Petra? Prowadzi do niej tylko jedna droga. Szeroką na ledwie kilka metrów skalną szczeliną trzeba pokonać prawie półtora kilometra. Miasto ukazuje się w zupełnie nieoczekiwanym momencie – za jednym z zakrętów nagle pojawia się najbardziej charakterystyczna budowla – Skarbiec. Po grecku i hebrajsku nazwa miasta znaczy to samo: skała. Skała, opoka – świat tego potrzebuje. Na razie, na stronie internetowej CIA – zaraz pod powiewająca z godnością flagą z gwiazdami i nobliwą statuetką któregoś z Ojców Założycieli – jako główna informacja wciąż przyciąga wzrok Dział Specjalny: Wojna z terroryzmem. Na razie.

Obywatel nr 4/2005

Obywatel nr 4/2005 (24)

Kreowanie miernoty ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

O tym, że takie zjawiska mają swoich beneficjentów - nie trzeba przekonywać. Banki żyją tym lepiej, im szybciej zużywamy gadżety i programy do ich obsługi. Korzysta także cwana, "kreatywna" i "twórcza" miernota, specjalizująca się w wyczuwaniu trendów. Nawet brzydota się opłaca, bo szybko zaczyna męczyć oczy, a to oznacza kolejny zakup, kredyt i wzrost. Problemem dla systemu pozostaje myślący człowiek o zmysłach niezniekształconych bylejakością i tandetą. Kunszt i jakość są dla systemu dysfunkcjonalne. Niedouczony, "kreatywny", żyjący w strachu przed bezrobociem neurotyk bez własnego zdania, to wymarzony konsument nowych metod i wychowawca młodego pokolenia, bo dzieci przejmują nie tylko wiedzę, ale i emocje nauczyciela. Teraz chodzi o to, żeby "nowe" weszło do szkół, by od małego stłumić niepotrzebne odruchy, jak choćby dążenie do celów ambitniejszych niż szybkie i wielkie żarcie. A dzięki temu łatwiej wprzęgnąć już nie do kieratu, ale do goniącej coraz szybciej lunaparkowej kolejki.

Obywatel nr 4/2005

Obywatel nr 4/2005 (24)

Rewolucja w domu na bagnach ikona czytaj wiecej

Jacek Zychowicz | felieton

Żeby dokończyć wątku osobistego. Noszę wąsy i palę cygara z wielu powodów. Najbardziej szlachetnym z nich jest chęć zamanifestowania solidarności z dwiema osobistościami, które w ostatnich latach nielubiane przeze mnie tryby światowego losu doświadczyły najdotkliwiej: Saddamem Husajnem oraz Lwem Rywinem. Nie przypuszczam zresztą, że łatwo byłoby mi się z nimi zaprzyjaźnić, gdybym oczywiście został z ich strony uhonorowany próbami towarzyskiego zbliżenia. Wobec maszynerii globalnego terroru, pewne różnice stylów życia, zamiłowań oraz przekonań moralnych muszą jednak pójść w kąt. Mając szczęście nie przebywać, póki co, w miejscu odosobnienia pod Bagdadem lub na Rakowieckiej, tym bardziej należy do funkcjonariuszy tej obrzydliwej struktury, a więc zwłaszcza do George'a W. Busha i Adama Michnika, kierować wyraziste słowa ze "Szwejka": My o was nie dbamy, my na was na...

Obywatel nr 3/2005

Obywatel nr 3/2005 (23)

Krótki kurs historii nowomowy ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Inwestor, o którym czytamy i słyszymy w mediach, to zazwyczaj spekulant giełdowy. Człowiek, który buduje i wyposaża stolarnię, aby produkować w niej stoły i krzesła, też jest inwestorem. Co łączy tych dwóch inwestorów? Tylko tyle, że na stolarnię, jak grom z jasnego nieba, może spaść jakaś klęska wygenerowana przez giełdowych "inwestorów". Okaże się, że zmienił się kurs waluty, akcji, stopa kredytu, stawka VAT, albo na fikoły, czyli taborety sprzedawane do więzień amerykańskich (więziennictwo jest gałęzią gospodarki, która w USA rozwija się dynamicznie) nałożono cło ochronne.

Obywatel nr 3/2005

Obywatel nr 3/2005 (23)

Korzenie ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Tak czy inaczej, żadna z nas nie pała do Peerelu miłością wielką i namiętną. I nagle stanęła przed nami grupka młodych artystów, która najpierw kazała nam oglądać stare kroniki filmowe, a w nich trójki murarskie z lat 50., a potem groteskowo przerysowując zaczęła wyśpiewywać piosenki. Budujemy nowy dom, Ukochany kraj... Śliczne dziewczyny parodiowały ruchy murarzy, chłopcy napuszeni biegli przez salę ze szturmówkami, Józefowicz wszystkiego doglądał w gomułkowskim trenczu i kapeluszu po to, żeby było już na pewno wiadomo: Proszę państwa, to tylko kabaret. Na nic, poza śmiechem, nie ma tu miejsca. Więc dlaczego my dwie nagle poczułyśmy gule w gardle? Dlaczego nagle zidentyfikowałyśmy się z tym obśmiewanym przez widownię murarzem z kroniki filmowej, który deklarował, że te 500 procent normy to on dla Polski, dla Ojczyzny...? Obie dobrze wiemy, do czego doprowadziły lata chorej propagandy, ile było bólu i cierpienia w stalinowskich więzieniach, jak zmarnowano życie setkom i tysiącom ludzi z marmuru. Ale wiemy też, że entuzjazm tego prostego człowieka z kroniki filmowej nie zasługuje na śmiech. Nie możemy z niego rechotać, bo to po prostu nasze korzenie.

Obywatel nr 3/2005

Obywatel nr 3/2005 (23)

Pilot też się liczy ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Procedury i biurokracja rzeczywiście „penetrują społeczeństwo głębiej od tego, co może stworzyć rząd”. Kontrolują bardzo dokładnie rolnika, fryzjera czy organizację ekologiczną, natomiast znacznie mniej facetów w rodzaju Marka Dochnala, z obrastających siedzibę Komisji Europejskiej organizacji lobbistycznych, bo to one reprezentują rzeczywistą władzę – pierwszą, drugą, trzecią i czwartą. Sieć procedur, którymi na ich życzenie omotane jest społeczeństwo, to tylko narzędzie tego soft-totalitaryzmu, o wiele bardziej perfidnego niż klasyczne totalitaryzmy, ale jednocześnie wyjałowionego z wartości.

Obywatel nr 2/2005

Obywatel nr 2/2005 (22)

Strażnicy Pamięci ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Nie lepiej jest z oddawaniem hołdu pamięci ofiar. Strażnicy Pamięci są coraz bardziej surowi i wymagający. Nie powinno się mówić Oświęcim, lecz Auschwitz, nie wolno modlić się pod krzyżem. Książki i filmy są zbyt uproszczone, nie oddają rozmiarów tragedii. W ostatecznej konkluzji dyskutanci zgodzili się, że właściwą formą jest medytacja. Polacy nie mają skłonności do medytacji, pogrążeni w żalu śpiewają. Moim zdaniem najdoskonalszą formą pamięci jest Symfonia żałobna Góreckiego. A ja w rocznicę wyjęłam pożółkłe kartki z balladą o Cesi, którą lubiła mała przyjaciółka mojej cioci, zabrana do Oświęcimia. W rocznicę nie mogłam oglądać dzienników. Prominenci i prezydenci w podniosłych deklaracjach piętnujący zło i zaraz po tym - kolorowe od krwi obrazki z Bagdadu, przygotowania do demokratycznych wyborów. Gdyby ci wszyscy Strażnicy Pamięci, sumienie świata, szczerze współczuli pomordowanym Żydom, Rada Europy, Rada Polityczna NATO, Rada Bezpieczeństwa i cały ONZ obradowałyby bez przerwy nad sposobem położenia kresu tej wojnie.

Obywatel nr 2/2005

Obywatel nr 2/2005 (22)

Zanim pomyślisz – pomyśl! ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Rok 1998. Mariusz Biedrzycki, biolog, wydał książkę "Genetyka kultury", w której zajmuje się "memami" - takimi genami informacji, od których coraz bardziej zależy nasze życie, bo coraz więcej tych memów wytwarzamy. A mem raz wpuszczony do systemu jakim jest kultura, żyje własnym życiem. I ma - podobnie jak gen - jeden cel: przetrwać. I multiplikować się wedle następującej reguły: "Jeśli dany zbiór poglądów [czyli, po mojemu memów] jest sprzeczny z dotychczas obowiązującym, najpierw przechodzi fazę pobłażliwego lekceważenia, potem gwałtownej krytyki, a potem stopniowej akceptacji". Więc: myślenie ma kolosalną przyszłość, ponieważ ono nam tę przyszłość buduje. Więc: uważaj co myślisz, bo jak raz pomyślisz i wpuścisz w obieg, to już tam zostanie.

Obywatel nr 2/2005

Obywatel nr 2/2005 (22)

Prawda mogłaby wyzwolić ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Tymczasem dopóki pobierający lipną rentę Kowalski nie będzie traktowany jak zwykły złodziej, dopóty w Polsce nic się nie zmieni. Oligarchom i władcom dusz wcale nie przeszkadza rzesza drobnych oszustów żyjących z wyłudzeń. To, co jest dla nich groźne, to warstwa właścicieli pracujących na swoim i wytwarzających potrzebne towary wysokiej jakości, członków dobrze prosperujących spółek pracowniczych, spółdzielni, przyzwoicie wynagradzanych pracowników sfery budżetowej. Tacy samodzielni, o czystych sumieniach, twardo stojący na ziemi obywatele stanowią dla pasożytniczej klasy rządzącej istotne zagrożenie. Natomiast tłum drobnych oszustów, na hasło prawa do "godnego życia" co rusz wprowadzających się w stan histerii, to odpowiednik rzymskiego motłochu, którym manipulacja nie nastręcza większych kłopotów. Przy pomocy byle cudzoziemskiego szmatławca można ich łatwo wysłać na Bagdad, Kijów czy poszczuć na tych, którzy próbują naprawić Rzeczpospolitą.

Obywatel nr 1/2005

Obywatel nr 1/2005 (21)

Wariacje na temat końca świata ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Już wiadomo, że Fukuyama się pomylił, bo wojna wojnę goni. Historia ma się dobrze, ludzie gorzej, żyją w zagrożeniu, niepokoją się o przyszłość. Fukuyama tłumaczy, że koniec historii należy rozumieć jako zakończenie ewolucji systemów polityczno- ekonomicznych. To już też było. Marks był teoretykiem, ale praktyk Lenin, a ściślej mówiąc Trocki, był o włos od zakończenia historii. Gdyby Polacy nie powstrzymali nad Wisłą marszu bolszewików na Zachód, konnica Budionnego napoiłaby konie w Atlantyku. Wielka w tym zasługa PPS-u, który przekonał polskich robotników i chłopów, że lepsza wolność, równość i niepodległość niż raj na ziemi, jaki nastąpi po wyrżnięciu obszarników i burżujów. Szczytowym osiągnięciem ludzkości jest teraz turbokapitalizm, pokonał jedynego rywala, system komunistyczny i będzie teraz już tak trwał wiecznie. Wojny mogą się jeszcze zdarzać, bo ludy niedostosowane tu i ówdzie będą się buntować. Zaiste buntują się i to na tyle skutecznie, że Amerykanie pobudowali sobie schrony z zapasami wody i żywności.

Obywatel nr 1/2005

Obywatel nr 1/2005 (21)

Utopiści do hamaków! ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Powinnam zresztą - choć tego nie zrobię - zaraz udać się do jednego warszawskiego hotelu na debatę o strategii lizbońskiej jako całości, do innego na rozmowę o niskokwalifikowanych, z którymi nie wiadomo co zrobić (to element lizbońskiej debaty) i do trzeciego, żeby się wymienić doświadczeniami o przedsiębiorczości kobiet. Moja młodsza córka z kolei, świeżo w liceum, właśnie wybiera się na konferencję do - a jakże! - hotelu Hyatt. Zespół jej szkolnego przedsiębiorstwa ma się zapoznać z koncepcjami ekonomistów na temat podatków w Polsce. Ma się ładnie ubrać. Na szczęście parę dni później zabierze mnie do klubu, gdzie wśród papierosowego dymu, nijak nie pasującego do nowego hotelowego świata, posłuchamy sobie undergroundowo Fisza Mojego Ulubionego, czyli Bartka Waglewskiego. Tam pójdę. Czy potrzebujemy więcej hoteli, żeby prowadzić w nich poważne dysputy? Jestem z pokolenia, które zostało nauczone, że na pytania odpowiada się pełnym zdaniem, mówię więc: Nie, nie potrzebujemy więcej hoteli. Potrzebujemy więcej drzew, żeby rozwiesić hamaki. Tak napisał ktoś na murze. Popieram. Bo życie jest proste.

Obywatel nr 1/2005

Obywatel nr 1/2005 (21)

Moja Polska ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Co to ma dla mnie za znaczenie, czy rządzi lewica czy prawica, jeżeli i w jednej i w drugiej aż roi się od ludzi z profesorskimi tytułami, którzy są zwykłymi barbarzyńcami. A dla barbarzyńców kompletnie nie liczy się jakość zwykłego, codziennego życia. Barbarzyńcy nie poznają świata zmysłami, ale schematami i kompleksami, plotą coś o wzroście gospodarczym jak o bożku, który zwalnia od trudu myślenia i dlatego tę miarę przepuszczenia życia przez bankierskie kieszenie darzą kultem jeszcze bardziej ślepym niż komuniści swoją doktrynę. Powtarzają na przykład, że w Ameryce jest najwyższa jakość życia. Ale ludzie jedzą tam byle co, żyją krócej niż np. w złej, socjalistycznej Szwecji, są chorobliwie otyli i mają kłopoty z potencją, leczą się masowo na depresje, a urlopu mają mniej niż inni - no to gdzie ta jakość życia, pytam się was. A może chodzi o to, że śpiewają dużo psalmów i dużo bombardują?

Obywatel nr 6/2004

Obywatel nr 6/2004 (20)

Życie jest piękne

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Znajoma dziwiła się, jakim sposobem dwójkę emerytów stać każdego roku na wczasy na południu Europy, wprawdzie bardzo tanie, po sezonie, ale ona nie może sobie na to pozwolić. Wyliczyliśmy jej, że jeśli zrezygnuje z kupowania butelkowanych napojów i zastąpi je lemoniadą z wody, cukru i cytryny, to w ciągu roku oszczędzi połowę sumy potrzebnej na wycieczkę. Drugą połowę odłoży bez trudu, przyrządzając w domu przynajmniej niektóre potrawy. Np. twaróg, do którego dodamy śmietanę, ząbek czosnku, pokrojoną zieloną cebulkę i sól, jest dwa razy lepszy i dwa razy tańszy od wszystkich twarożków "To jest pyszne". Nie jestem wzorową housewife, kuchnia i drobiazgowe oszczędności nie są moim hobby, ale zdumiewa mnie zanik zaradności, którą wyróżniali się Polacy w ciężkich czasach, np. po wojnie. Pamiętam, jak moja mama dla podreperowania budżetu wydzierżawiła pole na obrzeżach miasta i zasadziła tam ziemniaki. Wszyscy je okopywaliśmy, a najbardziej precyzyjnie mój tato, przyzwyczajony w szkolnym laboratorium do dokładności – plony były rekordowe. Ostatnio zwątpiłam nie tylko w przywódców amerykańskich, ale również w amerykański naród. Znajomy mieszkający w USA radził sąsiadowi, aby skleił jedno krzesło zamiast kupować nowy cały komplet. Sąsiad chciał skorzystać z rady. Niestety w sklepie nie było kleju do klejenia krzeseł.

Obywatel nr 6/2004

Obywatel nr 6/2004 (20)

Zachwyć się terrorystą

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Anna Mieszczanek | felieton

Terrorysta to zawsze ktoś, kto został skrzywdzony i teraz albo się mści, albo żąda przynajmniej zwrócenia na siebie uwagi. Nie chodzi o to, żeby – rozumiejąc to – pochylić się nad jego krzywdą i utulić go w żalu. Chodzi o to, żeby wreszcie przestała dziać się ta krzywda. Dlaczego nie wszyscy krzywdzeni zostają terrorystami? Może dlatego, że w życiu niektórych zdarzyła się jedna czy dwie osoby, które tę krzywdę choćby w niewielkim stopniu dostrzegły, współczuły, które się nim – człowiekiem – zachwyciły. Terrorystami zostają ci, którym nikt nigdy nie współczuł, których rany i poczucie bezsilności są zbyt wielkie. To oni decydują się wziąć odwet na tych, którzy wyrządzili im krzywdę albo na kimkolwiek innym, na ślepo. My wszyscy: i ja, która to piszę, i Wy, którzy to czytacie – mieliśmy cholerne szczęście, jeśli w naszej, wielkiej czy małej, krzywdzie ktoś z nami współodczuwał, ktoś pocieszył. Inni tego szczęścia nie mieli. Sekunda zachwytu w oczach drugiego człowieka może wybawić skrzywdzonego od decyzji o podłożeniu bomby.

Obywatel nr 6/2004

Obywatel nr 6/2004 (20)

Pozytywy negatywnego

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Olaf Swolkień | felieton

Pozytywne często łączone jest także z aktywnym. W pewnej szkole maluchy z pierwszej klasy w ramach jakiejś akcji czy programu składały przyrzeczenia, że będą "aktywnie spędzać wolny czas". Józef Mackiewicz porównując kiedyś czasy carskie z nowoczesnymi, włożył w usta jednego ze swych powieściowych bohaterów zdanie o tym, iż dawniej ludzie robili to, co chcieli albo nie robili, gdy było to zakazane, a dzisiaj robią to, czego nie chcą. W tej wypowiedzi oddał jedną z najbardziej istotnych cech "nowego". Niemal każda czynność, jak chodzenie, mówienie, jedzenie staje się dzisiaj nie tylko utowarowiona, czyli włączona do procesu kreowania wzrostu gospodarczego, ale przede wszystkim poddana presji, by wykonywać ją w sposób coraz to doskonalszy. Wszystko to według wzorca, którego "nikt rozsądny nie kwestionuje", a który zawsze i bez wyjątku podporządkowuje jej wykonanie szybszemu obiegowi pieniądza, a więc większemu PKB na głowę mieszkańca i kieszeń bankierów.

Obywatel nr 5/2004

Obywatel nr 5/2004 (19)

Bonanza ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

W serialu Bonanza, który oglądam czasem w katolickiej telewizji, sklepikarz w Virginia City nie chce sprzedać chłopcu rewolweru, bo całe miasteczko wie, że mały będzie się mścić za śmierć ojca. Nikt ci tu broni nie sprzeda - mówi sklepikarz. Kręcone w latach 50. wieku XX. Dziś każdy porządny sklepikarz powie, że nic go nie obchodzi, po co komuś broń - on jest w pracy i ma zarobić. I nie będzie miał poczucia, że sam suwerennie podejmuje taką, a nie inną decyzję. Pozostanie w złudnym przekonaniu, że robi to, bo takie są wymogi Czasu. Bo przecież jakby pomyślał, że to jego decyzja, byłoby mu wstyd. A kto lubi się wstydzić? Lepiej zwalić to na kogoś - na przykład na System, w którym jest jak jest i tak ma być.

Obywatel nr 5/2004

Obywatel nr 5/2004 (19)

Przód świata ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

W Polsce od kilku lat nie przybywa ludzi, a jednak przybywa stale autostrad, coraz nowe tereny zamieniane są w podmiejskie osiedla, najlepiej, gdy otoczone płotem i monitorowane. Kolejni nowobogaccy uciekają z miast "pod las", potem następni ich przeskakują i choć wydawało się to niemożliwe, wycinają objęty ochroną kawałek lasu i teraz oni na krótko cieszą się swoim sukcesem, aż nie spotkają emigrantów z sąsiedniego, zajętego przez biedotę miasta.
W moich rodzinnych Gliwicach, tam, gdzie kiedyś chodziłem na spacery "za miasto" czy "na miedzę", wyrosły domy. Zbudowali je ludzie, którzy chcieli ciszy na własność. Teraz inni ludzie zdecydowali, że opodal przebiegnie autostrada Drezno - Kijów. Trzeba więc będzie uciekać dalej.

Obywatel nr 4/2004

Obywatel nr 4/2004 (18)

Inteligencja

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Po stratach poniesionych w Oświęcimiu, Katyniu i Powstaniu Warszawskim polska inteligencja zaczęła się odradzać, rozsadzając ideologiczny gorset. Manewr stawiania na młodzież, wyśmiewania burżuazyjnej kultury i doświadczeń starszego pokolenia powiódł się tylko w najbardziej prymitywnych środowiskach. Całe społeczeństwo miało świadomość cenzury i manipulacji, nauczyło się sztuki czytania i pisania między wierszami. Dylemat każdej władzy – jak wykształcić ludzi sprawnych zawodowo i równocześnie wdrożyć ich do autocenzury – nigdy nie został rozwiązany. Praska Wiosna zaczęła się od manifestacji studentów pod hasłem "Wszystko jest inaczej". Czasy prawdziwego barbarzyństwa nastały dopiero w wolnej Polsce. Zniesienie cenzury, pluralizm i komercjalizacja mediów wyłączyły krytycyzm odbiorców. Jak zahipnotyzowani wpatrują się oni w migawki telewizyjne i kolorowe czasopisma, szczęśliwi, że wiedzą już o świecie wszystko, co wiedzieć powinni. Kult profesjonalizmu zniszczył istotę inteligencji – wszechstronność zainteresowań. Ludzie uwierzyli, że dopiero praktyczna wiedza z inżynierii finansowej i kreatywnej księgowości daje prawo wypowiadania się na temat polityki, gospodarki, ekonomii. Skłonność inteligencji do bezinteresownych działań skierowano na bezpieczne dla systemu pole wolontariatu.

Obywatel nr 4/2004

Obywatel nr 4/2004 (18)

Zatrzymaj świat i zmień go

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Anna Mieszczanek | felieton

Nie czujemy się odpowiedzialni za siebie i za nasz świat – nie dają nam się tego uczyć. Rodzimy się i już wszystko o naszym życiu wiadomo – od przedszkola do matury liczą nam punkty, wyciągają średnią. Zaraz potem jesteśmy "zasobami ludzkimi na rynku pracy" i zarządzają nami do emerytury. Biegniemy, tchu nie starcza, więc dajemy zalewać się reklamami, bo to chociaż chwila przerwy. W reklamie ludzie są szczęśliwi – co rano używają szamponów i żeli, do pracy jeżdżą samochodami, a potem wracają do żon, które właśnie skończyły wywabiać plamy i głaszczą dzieci wypasione na jogurtach. Chcemy być tak samo szczęśliwi, więc biegniemy to wszystko kupować albo frustrujemy się, jeśli nas nie stać. Potem odchodzimy. Relacji z naszych pogrzebów nie będzie w TV.

Obywatel nr 4/2004

Obywatel nr 4/2004 (18)

Rozważania akademickie

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Olaf Swolkień | felieton

Lepper zasłużył sobie w oczach Michnika na porównanie do targowiczanina – Branickiego i na miano "zaprzańca". Chyba jest nawet gorszy, bo przecież Katarzyna II nie była Słowianką, lecz dobrotliwą Germanką. Nie tak dawno oglądałem film dokumentalny "Dwa kolory". Dużo wódki się tam lało, a przy niej generał Kiszczak – Polak szczery, młody obiecujący sekretarz Olek Kwaśniewski i paru innych, był nawet biskup, choć nie nazywał się Kossakowski, no i dzisiejszy naczelny "Wyborczej", a wszystko nie w Targowicy, tylko w Magdalence. Ale to nie było "zaprzaństwo", bo zaiste nie rozmawiano tam o jednoczeniu Słowian, raczej przeciwnie, poza tym było bardzo miło, bez nienawiści, był dialog, toasty i zasada win-win. Naczelny "Wyborczej" ma zdaje się problem. Od wielu lat, "z wielkim bólem", dokonuje "dramatycznych wyborów", w efekcie których popiera różne krwawe imprezy w rodzaju bombardowania Jugosławii, inwazji na Irak i okupacji Palestyny. Teraz stara się budować kolejny już w swoim życiu ruch sprzeciwu wobec zła wszelkiego, tzw. alterglobalizm. Młodzież musi uwierzyć, że Adam Michnik jest bardziej przeciw niż za. Tylko Szaron i Bush jakoś nie pasują do tej subtelnej gry. Problem w tym, że różnica między nimi dwoma a Michnikiem jest... akademicka.

Obywatel nr 3/2004

Obywatel nr 3/2004 (17)

Piaskownica ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Szczerze współczuję, ponieważ moje życie żony jest usłane różami. Do Francji jeżdżę z mężem w góry. Gotuję ile chcę. Do jednoosobowej kuchni nawet pomocna dłoń się nie wciśnie. Niestety, zakupy muszę robić sama, ponieważ wspólne z mężem grożą mi zawałem serca. Nawet nie wysyłam go po sól do obiadu. Nigdy nie wiadomo, czy w drodze do sklepu pod blokiem nie spotka jakiegoś sfrustrowanego obywatela, który chwyci go za guzik zadając trudne pytania: "Panie Andrzeju, co teraz będzie?" albo "Jak do tego doszło, że Polską rządzą złodzieje (Żydzi, komuniści, kler, półgłówki)?". Moje życie intelektualne ogranicza się do wymyślania odpowiedzi na te pytania – nie powierzchownych, ale jednak krótszych od 45 minutowego wykładu. Czasem muszę z mężem dojść do kina albo nie spóźnić się na pociąg. Ostatnio stosuję metodę – oko za oko, ząb za ząb, która pozwala nam wzbogacić wiedzę o Polsce i świecie współczesnym. Rozmówcy zadaję pytanie: "A co pan robił na przełomie lat 80. i 90?".

Obywatel nr 3/2004

Obywatel nr 3/2004 (17)

AKUKU! ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Gdyby nie było korków, ludzie szybko wracaliby po pracy do domu i mogliby zrobić coś dobrego ze swoim czasem. Może ojcowie bawiliby się z dziećmi, a wtedy mamy mogłyby spokojnie przygotować obiad? Może ktoś zdążyłby odwiedzić chorą matkę albo sąsiadkę staruszkę i nie zwalałby tego na opiekę społeczną? Może ktoś wytłumaczyłby matematykę dziecku sąsiadów, a jego rodzice nie musieliby szukać w Internecie rankingu najlepszych i najmniej oszukujących firm od dawania korepetycji? Może ktoś założyłby świetlicę dla dresiarstwa, które zwykle staje pod blokiem, troszkę sobie podewastuje, a potem – jak śpiewa Fisz mój ulubiony – idzie się razem poniszczyć jakimś skrętkiem albo tanim winem. Może jakby nie było korków, robilibyśmy wszystkie te rzeczy, które przecież są nam potrzebne. Ale korki są i niczego takiego nie robimy, bo nie mamy czasu.

Obywatel nr 3/2004

Obywatel nr 3/2004 (17)

Światowcy z III RP ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Nie tak dawno temu na łamach „Rzeczpospolitej” inny polski światowiec wyśmiewał Polaków, że zamiast kupować samochody nie pomyśleli o tym, żeby najpierw zbudować autostrady. To, żeby najpierw np. uszczelnić szamba, wyrównać chodniki, zreformować i doinwestować kolej czy zbudować mieszkania, w ogóle światowcowi nie przyszło do głowy, podobnie jak to, żeby zadać sobie trud zapoznania się z będącą jednym pasmem afer historią budowy autostrad w USA. A już pytanie o to, do czego to budowanie autostrad doprowadziło, to jakaś tam filozofia, która światowca w ogóle nie interesuje. Co ciekawe, dziennik „Rzeczpospolita” starannie usunął mówiącą o tym część mojej polemiki ze światowcem, dyskretnie tego w tekście nie zaznaczając.

Obywatel nr 2/2004

Obywatel nr 2/2004 (16)

Kult Cargo ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Emancypacja Polaków na obywateli świata odbywa się w następującej kolejności: Najpierw przenosimy się z Ojczyzny do Małej Ojczyzny. Potem, przy pomocy telewizji, hipermarketu, sieci sprzedaży i McDonalda wkracza tam prymitywna globalna wiocha. W ten sposób, bez stresu i wysiłku, za to z dużą stratą pieniędzy, przenosimy się z polskiej Koziej Wólki do globalnej Koziej Wólki. Do amerykańskich kryteriów pochodzenia towarów warto byłoby dodać informację o miejscu płacenia podatków. Klient ma prawo wiedzieć, czyj budżet państwowy zasila. Byłby to jednak cios w samo serce "wolnego handlu", więc trzeba się liczyć z reperkusjami. Przypomnę międzynarodową awanturę, którą wywołał Putin aresztując za podatki szefów rosyjskiego koncernu Jukos. Firma ta płaci podatki na wyspie Jersey i na Cyprze. W mediach Putin nagle zmienił się z kolegi przywódców świata G8 w towarzysza Putina z KGB. Rynki światowe zapowiedziały srogi odwet za komunistyczny atak na raje podatkowe. Strzyżona owca winna stać spokojnie. Wierzganie tylko przyspieszy transformację owcy w baraninę.

Obywatel nr 2/2004

Obywatel nr 2/2004 (16)

Czytanka na dowolne święta ikona czytaj wiecej

Anna Mieszczanek | felieton

Pan Henio z szatni Hotelu Bristol ma pracę, kiedy odbywają się aukcje. Pracę ma także pan Janek z kuchni Hotelu Sheraton, kiedy szykuje kolejny bal. Pan Władek, który wozi Pana Bardzo Ważnego Prezesa - też. I pani Iga - copywriterka, która przygotowuje spot zachęcający do udziału w aukcji. I pan Tymon, który sprzedaje jej z upustem czas reklamowy. I pani Grażynka z gazety, która o aukcji napisze, a także pan Kuba, który na antenie tę aukcję przeprowadzi. Bardzo wielu ludzi ma pracę dzięki temu, że zbieramy na głodne dzieci. Czy ich praca jest niepotrzebna? Potrzebna, nad wyraz potrzebna. Przecież dostają za nią pieniądze. Matki głodnych dzieci nie dostają pieniędzy za pracę, więc jej - widocznie - nie wykonują. To oczywiste, że wszystkie te rzeczy, które potrzebne są człowiekowi do tego, aby żył we własnym domu - to, że przyniosą się zakupy, zrobi się jakaś kolacja, upiorą się jakieś ubrania, pościelą łóżka, wyprasują koszule - nie są żadną pracą. Gdyby były, to ktoś na pewno chciałby za nią zapłacić. Ale za to można najwyżej dać zasiłek albo bon na zupę do szkolnej stołówki.

Obywatel nr 2/2004

Obywatel nr 2/2004 (16)

Wiele hałasu o nic, a rozbój trwa ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Niedawno pan Zoll strasznie się litował nad losem kierowców, którzy mogliby zostać pozbawieni swobody wyboru między benzyną z olejem i bez oleju. Jednak o tym, żebym ja mógł decydować, czy pójdę się leczyć do klasowego kujona, lekarskiego dziecka, które dostało się na medycynę po znajomości, do typka bez sumienia, który bierze granty od koncernów produkujących leki (które nie leczą, lecz przedłużają wegetację aż do kolejnego podniesienia składki), czy np. do tybetańskiego mnicha, który czuje, myśli i leczy - o tym rzecznik naszych praw nie zająknie się nigdy. Dzieje się tak dlatego, że to, o czym piszę doprowadziłoby do ujawnienia ukrytego bezrobocia, czyli zbędności pracy dziesiątek, a nawet setek tysięcy urzędasów i nic nieumiejących lekarzy oraz do zamknięcia dopływu łapówek dla kreatur ustalających, czym wolno leczyć, a czym nie wolno. Gigantyczne zyski straciłyby też posiadające chroniony przez państwo monopol koncerny, które produkują lekarstwa i maszyny.

Obywatel nr 1/2004

Obywatel nr 1/2004 (15)

Ukrzywdził nas wróg ikona czytaj wiecej

Joanna Duda - Gwiazda | felieton

Pod koniec lat 80. głośny był konflikt z władzami o krzyż w szkole we Włoszczowej. Przyjechała jakaś Francuzka i wystąpiła do mnie z pretensjami: "Po co wszczynacie takie konflikty? Tego nikt na Zachodzie na rozumie". To mnie rozeźliło, chociaż w tę sprawę nie byłam zamieszana. Nikt nie wymaga od Francuzów, aby rozumieli wszystko. Ja nie rozumiem, jak można w wieczór wigilijny iść do restauracji i opychać się indykiem. Mimo to nie wybieram się do Paryża, aby przekonywać ich do barszczu z grzybowymi uszkami na białym obrusie z podłożonym siankiem. Spełniając życzenia świata, można zasłużyć na protekcjonalne poklepanie po plecach, ale nie na szacunek. Nobel dla Wałęsy czy niemieckie odznaczenie dla Balcerowicza są zapewne zasłużone. Gdybym była szychą w światowych korporacjach przyznałabym odznaczenia prawie wszystkim polskim politykom, prezesom telewizji i redaktorom naczelnym. Najwyższe odznaczenia otrzymaliby generał Kiszczak i Adam Michnik. Ukrzywdził nas wróg, bo mógł.

Obywatel nr 1/2004

Obywatel nr 1/2004 (15)

Rządzenie prawem ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Wielu ludzi myśli, że uczciwie pracując osiągnie awans, odłoży na emeryturę, zakup kawałka ziemi. Nic z tego - reżim co chwila wymyśla a to nowy podatek, a to każe kupić np. kasę fiskalną, a to drogi program komputerowy do obliczania podatku, a to "zmienia zasady" obliczania emerytury, a to "zmieni zasady awansu zawodowego" nauczycieli, wynagradzania lekarzy, podniesie ceny biletów kolejowych, skasuje pociąg lub tramwaj, którym jeździmy do pracy, "zmieni zasady" tego i owego. Nawet oszczędzanie nic nie daje. W wielu miejscach w Polsce np. zużycie wody - czy raczej szkodliwej dla zdrowia cieczy, która leci z kranów - spadło o 50%, bo ludzie zaczęli oszczędzać na czym tylko mogli. I jaki jest efekt? Lokalne kliki podniosły o 50% ceny za wodę, motywując to otwarcie tym, że prywatne spółeczki, które przejęły wodociągi, muszą mieć należne zyski.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Obywatel wyborca ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Można powiedzieć, że Polak-obywatel jest w jednej osobie feudalnym poddanym i wyborcą. Kiedy ma już wszystkiego dość, zaczyna się buntować, głośno krzyczy w nadziei, że Pan się przestraszy i gdzieś sobie pójdzie, a gdy to okazuje się nieskuteczne, grzecznie wraca do roli poddanego. Potem odbieramy pochwały za bezkrwawy, pokojowy przebieg naszych rewolucji, transformacji, okrągłe stoły i dialog. Byłoby się z czego cieszyć, gdyby nie podejrzany zapaszek konformizmu i brak odwagi cywilnej widoczny w pozorowanych dialogach. Żałosne skutki ujawniają się za późno. W świadomości historycznej Polaków utrwaliła się bezkarność odpowiedzialnych za los narodu, a przysłowie "Biednemu zawsze wiatr w oczy" - zniechęca do działania. Czy jest na to jakaś rada? Prawdopodobnie nie ma żadnej. Dobra rada, aby zrobić wreszcie jakąś porządną rewolucję i powiesić paru zdrajców, jest niedobra.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Populizm ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Nad Radkiem Faliszem, uwięzionym za sfałszowanie legitymacji szkolnej w celu oszukania PKP (kupno biletu ze zniżką), pochyliła się ostatnio z troską telewizja publiczna i inne media. W dzienniku telewizyjnym pokazali nawet mamusię Radka. Mamusia powiedziała, że syn nikogo nie zabił, ani nie okradł. O kobieto, myślę sobie, nie zabił - to fakt, ale okraść - okradł. Okradł także mnie - ubogiego użytkownika Polskich Kolei Państwowych i podatnika. Tysiące takich "niewinnych" Radków okrada mnie codziennie i jak tak dalej pójdzie, to koleje w tym kraju zostaną zlikwidowane, a ja będę pozbawiony w ogóle możliwości poruszania się, no chyba, że kupię samochód, który telewizja reklamowała zaraz po rozmowie z mamą Radka.

Obywatel nr 5/2003

Obywatel nr 5/2003 (13)

Azjaci na drzewo ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Letni wietrzyk gałęzią kołysze, przyjemnie tu, choć to kanikuły, pieski czas. Termy rzymskie, ruska bania, kalifornijskie jacuzzi to dobre wynalazki. Dobrze, że Ojcowie Założyciele Rzymian do preambuły wpisali, ale średniowiecze skreślili niesłusznie. Polscy wielmoże chodzili do łaźni, podpatrzyli to u Litwinów, a prosty lud pławił się w rzekach. Dzikie polskie obyczaje długo opierały się kulturze europejskiej – perukom, pudrowi zamiast wody. Nawet złote młoteczki do zabijania wszy nie były w Polsce znane.
Ale to było później, w średniowieczu cała Europa się myła, więc Ojcom Założycielom chodziło raczej o palenie czarownic. Wcale się nie dziwię, powinni się wstydzić, chociaż filozofom Oświecenia przypisuje się ojcostwo masowego gilotynowania i poparcie rozbiorów Polski, ale to problem peryferyjny. Gilotynowanie jest bardziej humanitarne niż palenie na stosie, więc może tu o prawa człowieka chodzi? – np. o prawo do szybkiej i bezbolesnej śmierci.

Obywatel nr 5/2003

Obywatel nr 5/2003 (13)

Wrzaski, jęki i uśmiechy ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Wolno, bo wolno, ale się „rozwijamy”, z roku na rok o jakieś tam procenty rośnie nasz PKB, dostosowujemy nasze prawo do standardów UE i w ogóle prawie wszystko mamy jak na Zachodzie, lecz coś w tym wszystkim nie gra. Tym, którzy mówią, że to dziedzictwo komunizmu i tym, którzy chcą bronić polskiego chłopa przed UE dedykuję przypowieść autentyczną. Pewien Amerykanin, zwolennik ekologicznego rolnictwa, prowadził pogadankę w podkrakowskiej wsi, między innymi radząc nie używać środków chemicznych. Wtedy pewna polska kobieta – prawdziwa wieśniaczka w chustach – zareagowała następująco: „Ło Jezu, a toż ja by się narobiła” – zawołała pół jęcząc, pół śmiejąc się. Polskie myślenie o świecie wydaje się niestety być równie niedbałe i byle jakie, jak polska codzienność. Jednak zamiast poważnej dyskusji o tym, dlaczego tak się dzieje i jak to zmienić, mamy tylko wrzaski i jęki tych, co chcieliby, żeby było tak samo tylko lepiej oraz lekceważące uśmiechy tych, co wiedzą – też lepiej.

Obywatel nr 5/2003

Obywatel nr 5/2003 (13)

W obronie leśnika

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Janusz Korbel | felieton

Zarzuty stawiane leśnictwu – o zachłanność, wycinanie lasów, dewastację przyrody – kierowane są pod niewłaściwym adresem. Trzeba uczciwie przyznać, że wszyscy bez wyjątku zaplątani jesteśmy w świat chciwości, bo wszystkich nas kształci szkoła, w której uczy się Jasia, jak ma być lepszy od Małgosi, jak ma być kreatywny, jak odnieść sukces, zwiększać zyski, słowem: jak szybciej... eksploatować przyrodę. Potem, każdy z tych wykształconych i uczestniczących w codziennych zmaganiach o sukces wyjeżdża na weekend do lasu i psioczy na leśników, że znowu wycięli drzewa. A dla kogo je wycięli?

Obywatel nr 4/2003

Obywatel nr 4/2003 (12)

Bierni palacze żyją krócej ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

(Nowy gatunek przystosowany jest do powietrza zawierającego więcej dwutlenku węgla, a mniej tlenu. Osobniki tego gatunku bytują w miękkich fotelach, najczęściej w formie przytroczonej pasami. Najbardziej szkodzi im masło bez dodatku margaryny i smużka dymu z papierosa przyniesiona wiatrem. Ten fenomen tłumaczy się wrażliwością na smrody, atawistyczną cechą dziedziczoną po przodkach, która odzywa się po dłuższym pobycie na świeżym powietrzu. Człowiek postępowy bardzo dba o swoje zdrowie. Jeździ samochodem do specjalnych pomieszczeń wyposażonych w coraz bardziej inteligentne maszyny do ćwiczeń fizycznych. Nie wszyscy mają na to czas i pieniądze. Dlatego przyszłość należy do urządzeń, które uprawiają gimnastykę na człowieku zanurzonym w fotelu przed telewizorem oraz pigułek gwarantujących zgrabną figurę bez stresu i wysiłku.)

Obywatel nr 4/2003

Obywatel nr 4/2003 (12)

Swój, obcy i kto się boi...

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Nowy gatunek przystosowany jest do powietrza zawierającego więcej dwutlenku węgla, a mniej tlenu. Osobniki tego gatunku bytują w miękkich fotelach, najczęściej w formie przytroczonej pasami. Najbardziej szkodzi im masło bez dodatku margaryny i smużka dymu z papierosa przyniesiona wiatrem. Ten fenomen tłumaczy się wrażliwością na smrody, atawistyczną cechą dziedziczoną po przodkach, która odzywa się po dłuższym pobycie na świeżym powietrzu. Człowiek postępowy bardzo dba o swoje zdrowie. Jeździ samochodem do specjalnych pomieszczeń wyposażonych w coraz bardziej inteligentne maszyny do ćwiczeń fizycznych. Nie wszyscy mają na to czas i pieniądze. Dlatego przyszłość należy do urządzeń, które uprawiają gimnastykę na człowieku zanurzonym w fotelu przed telewizorem oraz pigułek gwarantujących zgrabną figurę bez stresu i wysiłku.

Obywatel nr 4/2003

Obywatel nr 4/2003 (12)

Powaga – zapomniana cnota

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Olaf Swolkień | felieton

W rezultacie manifestacje są potwornie słabe, anemiczne, nie ma w nich powagi, żaru, silnych uczuć, a w konsekwencji jakiejkolwiek organizacji – nawet transparenty wykonane są na ogół byle jak, nikt nie ochrania przywódców i podejrzewam, że paru osiłków może rozgonić kilkuset pacyfistów, bo dbałość o ciało i sztuka walki to też coś, co wymaga treningu, a nie luzu.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Dobry ekolog

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Dobry ekolog albo inaczej – ekolog nowoczesny, to aktywista społeczny pełen przedsiębiorczości i pomysłów służących wszystkim, a nie tylko grupce oszołomów. Dobry ekolog potrafi wymyślić projekt, który przyciągnie inwestorów, zaciekawi turystów, przyniesie pieniądze i skorzysta na tym przyroda, bo wiadomo, że przyrody nie chroni się należycie tylko z powodu braku pieniędzy. Może to być np. projekt najliczniejszej na świecie kolonii szpaków. W tym celu trzeba zakupić odpowiednią ilość budek dla szpaków (zarabia producent budek), rozwiesić je najbliżej jak się da, żeby szpaki zwabić i by w nich zamieszkały (aktywizacja miejscowej ludności), wyciąć zasłaniające widok drzewa i postawić tam wieżę widokową, z której turyści będą przez lunetę oglądali ptaki (miejsce pracy dla obsługującego lunetę), wybudować niedaleko wieży dwa parkingi: dla samochodów osobowych i dla autokarów (miejsca pracy dla parkingowych), z czasem będzie można wybudować hotelik, lokalik itp. Słowem, dobry ekolog zamiast narzekać lub krytykować inwestorów czy leśników i zamykać las przed ludźmi, bierze sprawy w swoje ręce, „tworzy rozwój i chroni szpaki”.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Komputer zastąpi... ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Najbardziej tragicznym skutkiem tej paranoi jest wpajanie dzieciom od najmłodszych lat, że komputer zastępuje realny świat. Po co zabiegać o przyjaźń rówieśników albo psa, skoro komputer nigdy nie odmawia zabawy. Po co trudzić się w podróży – szybciej, lepiej i wygodniej można świat zwiedzić za pomocą Internetu. Z aspołecznego dziecka wyrasta aspołeczny obywatel, dla którego rzeczywistość się nie liczy. Ważne jest tylko to, co mogą wykreować elektroniczne nośniki informacji, a mogą wykreować niemal wszystko.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Tasowanie małe i większe ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Dzisiaj też toczą się takie gry, jakieś ruchy w SLD, przebąkiwanie o zalegalizowaniu związku Michnika z Kwaśniewskim, a gdzieś na zapleczu, na wszelki wypadek, stypendyści Sorosa bardzo interesują się ruchem antyglobalizacyjnym, którego chcą bronić przed zagrażającym mu... faszyzmem. Mówiąc normalnie, chodzi o to, by nie dopuścić, aby stał się czymś innym niż kolejną przesiadująca w tzw. kultowych knajpach alternatywką małpującą lata 60.

Obywatel nr 2/2003

Obywatel nr 2/2003 (10)

Człowiek zaradny ikona czytaj wiecej

Janusz Korbel | felieton

W końcu zgłosił się do serwisu i usłyszał: Ma pan nowoczesny model o nazwie Beetle. Ten samochód nie zapali, jeżeli nie będzie pan nim codziennie jeździł. Autor książki pomyślał, że się przesłyszał. Powtórzył więc pytanie: O co chodzi w moim aucie? – Widzi pan, w nowoczesnym samochodzie mechanizmy są zarządzane przez pokładowy komputer. Jeżeli komputer nie rejestruje żadnej aktywności, to znaczy nie używa pan samochodu przez dzień czy dłużej, wówczas komputer „rozumuje”, że coś się zepsuło, bo normalny człowiek by jeździł. W związku z awarią komputer wyłącza auto i nie pozwala wystartować. Czy naprawdę nie może pan raz na dzień zapuścić silnik i przejechać kilku metrów? – usłyszał w odpowiedzi. Kraj, w którym się to działo ma wysoką świadomość ekologiczną obywateli, a producenci Volkswagena dbają o środowisko jak rzadko kto – na pozór nic się tam nie marnuje.

Obywatel nr 2/2003

Obywatel nr 2/2003 (10)

Akcja charytatywna ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Drugie ogłoszenie o akcji charytatywnej było bezpłatne, ponieważ „Rzeczpospolita” sprawowała nad nią patronat medialny. Prezes Giełdy Papierów Wartościowych w stosownej czerwonej czapeczce z pomponem na tle wykresu notowań giełdowych ogłaszał do dwóch mikrofonów wyniki Giełdy Świętych Mikołajów. Uczestniczyło w niej 11 firm i instytucji, takich jak giełda, trzy banki, Prokom Software, a patronowały oprócz „Rzepy” radio i telewizja. Zebrano 51,5 tys. zł, średnio na każdego uczestnika po 3679 zł. Tego wyniku nie oceniam na dwa mikrofony i zdjęcie w gazecie. Zebrane pieniądze przeznaczono na komputery dla szkół, zapewne wyposażone w programy ułatwiające giełdowe spekulacje, najbardziej nowoczesny sposób wychodzenia z biedy i bezrobocia.

Obywatel nr 2/2003

Obywatel nr 2/2003 (10)

Rydzyk, Postman i Talibowie

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Olaf Swolkień | felieton

Dążenie do łatwości, choć pewnie należałoby tu znaleźć inne słowo, to jeden z najbardziej charakterystycznych rysów naszej cywilizacji. Cywilizacji, której ojciec Rydzyk zdaje się nie lubić. Ludzie nie chcą się wysilać, a patrzeć w ekran jest najłatwiej, lecz doba ma 24 godziny, a człowiek jedno życie, jeden czas. Czcigodny immam Chomeini wygnał z irańskiej ziemi jankeskiego sługusa posługując się przede wszystkim głosem nagranym na taśmę magnetofonową, którym powtarzał, że szacha należy obalić. Mułła Omar i Talibowie nakazali wyzbyć się telewizorów zamiast np. utworzyć talibską telewizję. Udało im się na kilka lat stworzyć w dzisiejszym świecie enklawę wolną od rządów technologii, dolara, narkotyków. Takich sukcesów nie może chyba zanotować na swoim koncie Jan Paweł II, przynajmniej jeżeli mierzyć jego dokonania ewangeliczną miarą, czyli po owocach. A przecież w mediach bardzo go chwalą i może dlatego warto by się trochę nad mediami zastanowić.

Obywatel nr 1/2003

Obywatel nr 1/2003 (9)

Opinia publiczna ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Na Manhattanie płaci się „za powietrze”, czyli przestrzeń nad głowami przechodniów zajętą przez drapacze chmur. Opłaty można zmniejszyć udostępniając na parterze obszerne hole. W polskich miastach jest coraz gorzej. Nie podobna pogadać w supermarkecie, ponieważ nie ma tam gdzie przysiąść. Na ogromnych placach przed marketami też nie uświadczysz najmniejszej ławeczki. McDonaldy i inne punkty przelotowego żywienia zorganizowane są na zasadzie – płać, jedz i zjeżdżaj. Zanikła instytucja kawiarenek, gdzie można było godzinami dyskutować nad pół czarnej, albo poczytać gazetę.

Obywatel nr 1/2003

Obywatel nr 1/2003 (9)

Populizm fachowców

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Olaf Swolkień | felieton

Ten fatalizm motoryzacyjny ma kilka źródeł. Jedno to oczywiście wiara małego Jasia, że ruch rozłoży się na nową i starą drogę, a będzie wszędzie dwa razy mniejszy, jeśli wybuduje się dwa razy więcej dróg - i tak w nieskończoność, aż do spełnienia reklamowej wizji "jeden samochód - jedna droga". Każdy, kto władował w domek na kółkach swoje życiowe oszczędności teraz nie może się pogodzić z tym, że ktoś inny, tuż obok, szybciej posuwa się tramwajem, rowerem czy nawet piechotą. Bo to by oznaczało przyznanie się przed żoną i dziećmi, że - delikatnie mówiąc - tatuś palnął głupstwo, że można żyć taniej, poruszać się mniej po chamsku, być zdrowszym, mieć mniejszy brzuszek i jeszcze zaoszczędzić dziesiątki tysięcy złotych.

Obywatel nr 1/2003

Obywatel nr 1/2003 (9)

Ratunek w drzewach

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Walka o las to również próba uchronienia się od pustki i rozczarowania, kiedy zabraknie poczucia tożsamości narodowej, czyli tożsamości swojego miejsca, swojego lica ziemi. Czasami ludzie, którzy odcięli się od swoich korzeni i prowadzą życie wędrowca szarpanego podmuchami historii, polityki lub zwyczajnie konsumpcji czy mody, szukają ratunku właśnie w drzewach.

Obywatel nr 4/2002

Obywatel nr 4/2002 (8)

Chłop potęgą jest i basta

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Rolnicy narzekają, że ceny żywności są zbyt niskie, ale ja pamiętam lato 1989 roku. Pływaliśmy łódką po Mazurach, szczęśliwi, że możemy zapomnieć o przykrym obowiązku Kasandry w obozie zwycięzców. Jednak ciekawość przeważyła i w jakiejś wiosce zapytaliśmy miejscowego, co słychać w polityce. "Dobrze będzie. Nie ma ograniczeń na ceny żywności. Ludzie ostatnią koszulę sprzedadzą, a chleb będą musieli kupić". Po powrocie z urlopu spotkałam w sklepie sąsiadkę emerytkę. Prosiła o 15 dag twarożku i płakała licząc grosiki. Kupiła 10 dag.

Obywatel nr 4/2002

Obywatel nr 4/2002 (8)

Jak upiec z sęków sękacz

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Olaf Swolkień | felieton

Zasada zamiany pozornie nierozsądnych pomysłów w sensowne jest bardzo dobra także dlatego, że pozwala wyskoczyć z przeklętego demokratycznego kręgu, w którym wypada krytykować czyjeś pomysły, bo są czyjeś - znacznie lepiej się wyluzować, zaskoczyć swoim entuzjazmem wobec sprawy i np. zaakceptować żądania niemieckie co do Ziem Zachodnich, ale zażądać jednoczesnego oddania naszych majątków na Litwie, Białorusi i Ukrainie - przecież straciliśmy znacznie więcej niż zyskaliśmy. My jednak jesteśmy za mało asertywni, za bardzo pruderyjni, chcielibyśmy, ale nie wiemy "co ludzie powiedzą", a to właśnie przez to babskie wychowanie.

Obywatel nr 4/2002

Obywatel nr 4/2002 (8)

W aurze słusznego myślenia

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Janusz Korbel | felieton

Do czołowych należy prezydent USA George W. Bush, który rozsądnie podniósł dopuszczalną ilość dioksyn w wodzie spożywczej, obciął o 50% fundusze przeznaczone na odnawialne źródła energii, dopuścił możliwość eksploatacji lasów narodowych, nie podpisał protokołu z Kioto ws. redukcji gazów powodujących globalne ocieplenie, zabrał pół miliarda dolarów z budżetu Agencji Ochrony Środowiska i zaproponował sprzedaż terenów roponośnych w Parku Narodowym Alaska. Prezydent nie jest jednak wrogiem przyrody i znajduje się w aurze słusznego myślenia, czego dowodem jest jego ekologiczne rancho w Teksasie.

Obywatel nr 4/2002

Obywatel nr 4/2002 (8)

O niczym ikona czytaj wiecej

Jarosław Tomasiewicz | felieton

Jedna z postaci amerykańskiej kultury masowej to "dwuminutowy idiota" - ktoś, kogo ulubioną rozrywką jest nieustanne oglądanie telewizji, przy czym żadnego programu nie ogląda dłużej niż dwie minuty. Tak nie powstanie skała, na której można by coś zbudować. Głębiny duszy przypominają raczej śmietnik pełen na wpół zużytych gadżetów pop-kultury.

Obywatel nr 3/2002

Obywatel nr 3/2002 (7)

Umowa z Unią ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Znalazł się wreszcie jakiś wtajemniczony, który kilka fragmentów traktatu obiecał skserować. Co mi po fragmentach, prosiłam o cały, ale okazało się, że mamy za małe mieszkanie, aby cały traktat w nim się zmieścił. I to wystarczy, aby sprzeciwić się UE. Obrazą godności człowieka jest zgoda na umowę, z którą nie można się zapoznać. Sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem jest próba odgórnego uregulowania tysięcy spraw dotyczących milionów ludzi jednym unijnym prawem.

Obywatel nr 3/2002

Obywatel nr 3/2002 (7)

Piłkarze polscy ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Za polskimi klubami stoją polskie szkoły, z niedoinwestowanym i obcinanym w pierwszej kolejności WF-em, z bezsensownym sadzaniem dzieci już w podstawówce przed komputerem, z próchnicą i brakiem szkolnych dentystów, z krzywymi kręgosłupami, z ustawionymi na korytarzach automatami z coca-colą, ze szkolnymi sklepikami, w których można kupić tylko chipsy, batony i znowu różne odmiany coca-coli. Za polskimi szkołami stoją polscy rodzice skutecznie niweczący jakiekolwiek próby autentycznej edukacji w dziedzinie higieny i zdrowego trybu życia, sadzający dzieci przed migającymi ekranami i wożący do szkoły samochodem. Rodziców wspiera odgórny prikaz z kuratorium, by nauczanie traktować jak towar, a dzieci jak klientów, którym szkoła ma się podobać i ogólnie "robić dobrze", czyli źle.

Obywatel nr 3/2002

Obywatel nr 3/2002 (7)

Ne rubaj ty mene...

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Za kilka lat, kiedy już uda się "obronić" Puszczę Białowieską i zamienić ją całą w park narodowy (lub wydzielony obwód łowiecki dla dostojników), będzie tam wiele nocy kupały, choć w tradycji leśnych osad tego święta nigdy nie było, a działki w Białowieży, Teremiskach, Budach czy Narewce dorównają cenami działkom pod Warszawą, bo wykupią je emigranci ze Śląska, Warszawy czy Łodzi. Dzisiaj w Białowieży pobudowano trzy wielkie hotele, z których szczególnie jeden pluje ohydą złego smaku i kiczu: trzykondygnacyjne gmaszysko pokryte trzciną (imitacja strzechy) z wystawionymi dekoracyjnie wozami, i koszmarną fontanną z jakąś plastikową czy gipsową nimfą na osi. Nazywa się to - a jakże - "Soplicowo". Cóż, gombrowiczowski cham wszedł na salony i dyktuje "kulturę".

Obywatel nr 2/2002

Obywatel nr 2/2002 (6)

Prawo naturalne ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Drapieżniki nie niszczą środowiska, od którego zależy ich przetrwanie. Oczywiste jest, że polują na osobniki słabsze, ale - co ciekawsze - czasami oszczędzają młode. Niedźwiedziom zdarza się zabijanie ponad potrzebę, wilkom tylko we wnioskach do władz o odszkodowanie. Większość zwierząt nie jest agresywna w czasie klęsk żywiołowych.
Liberałowie powołując się na prawo naturalne, powinni zatem zaznaczyć, że nie chodzi im o wilki, lecz rekiny. "Silniejszy pożera słabszego", "Większa rybka pożera mniejszą rybkę". Wszak ukoronowaniem liberalnej kariery jest zdobycie zaszczytnego tytułu - "Rekin finansjery". Moje gratulacje!

Obywatel nr 2/2002

Obywatel nr 2/2002 (6)

A może by tak do Bełchatowa? ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Otóż na tle wielkich reklam RMF FM widnieje tam wymalowana nie mniej wielkimi literami złota myśl znanego także z telewizji Jacka Salija, dominikanina, profesora. Cytat brzmi: Nie wierzę takim obrońcom przyrody, u których miłość do przyrody przeniknięta jest nienawiścią do człowieka. Trudno oprzeć się wrażeniu, że obłuda i intelektualna tandeta tego tekściku pasuje znakomicie do nagonki na Byrcyna i wzbierającej fali ataków na tatrzańską przyrodę. W przeciwieństwie do bardzo poważnego ojca profesora wierzę ludziom, którzy nienawidzą - są często bardziej autentyczni od kapłanów schlebiających masom i w swej słodziutkiej miłości do wszystkich i wszystkiego nigdy nawet nie zahaczających o prawdę.

Obywatel nr 2/2002

Obywatel nr 2/2002 (6)

Człowiek - pomyłka przyrody

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Wielu zgodzi się, że cnotą jest otaczanie się rzeczami jak najprostszymi. Mówią o tym powszechnie akceptowani przywódcy duchowi i założyciele wielkich religii, tacy jak Chrystus czy Budda, niemniej jednak chrześcijanie i buddyści, nie mówiąc już o przeciętnych laicko nastawionych mieszkańcach Zachodu, otaczają się coraz to większą ilością rzeczy i taki styl lansują wszystkie kolorowe magazyny, reklamy i środki przekazu.

Obywatel nr 2/2002

Obywatel nr 2/2002 (6)

Śmieci i śmieciarze ikona czytaj wiecej

Jarosław Tomasiewicz | felieton

Zdawać by się mogło, że śmieciami zajmują się tylko śmieciarze i ewentualnie grzebiący w nich żebracy. A jednak nie. Nasza epoka jest tym wieszczonym przez Nietzschego czasem “przewartościowania wszystkich wartości”, śmieci trafiły więc na akademicką katedrę. Wyższa Szkoła Rolniczo-Pedagogiczna w Siedlcach zorganizowała kiedyś trzydniowe sympozjum, na którym kilkudziesięciu filologów z czterech krajów dyskutowało o... śmieciach.

Obywatel nr 1/2002

Obywatel nr 1/2002 (5)

Wolny rynek

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Gospodarka III RP nadal zależy od ręcznego sterowania, natomiast centralne planowanie jest zadaniem hodowców drobiu. W PRL planowaniem zajmowali się eksperci i można ich było przynajmniej wezwać na dywanik. Teraz nikt nawet nie współczuje hodowcom. Byłby to tani populizm, gdyż nie potrafili dostosować się do twardych praw wolnego rynku dyktowanych przez WTO. Kim jest ten wolny rynek i w czyim imieniu zarządza światową gospodarką? Być może nasi negocjatorzy spisali się nie najgorzej, bo jak wiadomo na wolnym rynku silniejszy wygrywa. WTO musi też jakoś centralnie planować hodowlę kurczaków skoro przydziela limity w handlu. Niewiele o tym wiemy, ale jedno jest pewne: WTO powinno siedzieć w skansenie zwolenników gospodarki nakazowo-rozdzielczej razem z komunistami.

Obywatel nr 1/2002

Obywatel nr 1/2002 (5)

Procesy kontra fakty

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Janusz Korbel | felieton

Historia to bardzo interesujący byt niekonieczny - w imię ustalenia prawdy historycznej, ludzie na temat faktów wypisali tony papieru i toczyli zacięte spory, czasem nawet krwawe, używając najostrzejszych argumentów. Tymczasem naturalnych mieszkańców lasu nic ta prawda nie obchodzi, a pewien taoista, który był mieszkał przed wiekami w samotności, w głębi lasu, powiedział potem, że słowa prawdy są paradoksem, a zbyt ostry miecz szybko się tępi.

Obywatel nr 3/2001

Obywatel nr 3/2001 (4)

Technoludki w epoce postindustrialnej

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Dlaczego więc "epoka postindustrialna" nie schodzi z ust ekonomistów i intelektualistów? Przyczyny są dwie. Po pierwsze: pieniędzy już nie opłaca się inwestować w produkcję przemysłową - znacznie szybciej i pewniej "robią" się same. Bank stworzy je jednym podpisem. Rząd pożyczy w banku i przeznaczy na agencję lub fundację realizującą jakiś szczytny program np. rozwijania demokracji wśród niepełnosprawnych i już spokojnie mogą przepłynąć do prywatnych kieszeni konsultantów, ekspertów i doradców. Pieniądze mnożą się również same gdzieś w światłowodach Internetu między jedną a drugą giełdą. Oblecą kulę ziemską kilka razy i już jest ich znacznie więcej. Trudno się dziwić, że nabożne traktowanie Internetu przybiera formę religijnego kultu.

Obywatel nr 3/2001

Obywatel nr 3/2001 (4)

Mamuna nie mieszka w lesie (albo o potrzebie ochrony czeremchy)

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Przed Mamunami chroni tylko czeremcha. Czeremcha to ukraińska nazwa drzewa, które w dawnej Polsce nazywano niezbyt pięknie, choć adekwatnie (już wtedy wiedziano, co ma zwalczać) korcipą lub korciupą. Jej kwiaty mają odurzający zapach. Czeremcha jest jednak niedocenianym drzewem. Występuje na podmokłych olsach i łęgach, w górach przy potokach. Jej czarne owoce są przysmakiem wielu ptaków. Wielu postępowych ludzi, a także leśnicy nie lubią jednak czeremchy. Ni to drzewo, ni to krzak - po prostu chwast!

Obywatel nr 2/2001

Obywatel nr 2/2001 (3)

Wspominki

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Jarosław Tomasiewicz | felieton

Problem polega na tym, że współczesny człowiek, samotny w tłumie, nie ma z kim pogadać, wymienić poglądów, wspólnie się wzruszyć albo oburzyć. Nie wie nawet kiedy się roześmiać - żeby wiedział, że jest śmiesznie, musi usłyszeć rechot z taśmy. Jego mentorem i spowiednikiem stał się Pan Telewizor. Jest mądrzejszy i bardziej interesujący od wszystkich przyjaciół razem wziętych. A jednak współczesnemu człowiekowi czegoś brakuje. Czuje, że życie w telewizorze to tylko ersatz czegoś prawdziwego, czego istnienia niejasno się domyśla. Wpatruje się więc łapczywie w "reality show".

Obywatel nr 2/2001

Obywatel nr 2/2001 (3)

"Czysto prawny punkt widzenia" kontra "symbol i okręt flagowy wolności słowa"

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Olaf Swolkień | felieton

W Polsce opisać można każdą aferę, tylko że za rok z pewnością okaże się, iż opisani gangsterzy mówili do sędziego per Edek, a "wolny" lud chcąc im zrekompensować krzywdy wybrał ich do rady miasta lub do Sejmu. Jeżeli jakiś "zły polityk" będzie próbował usunąć nieuczciwych sędziów, to któraś z małych mieszczek udających publicystki napisze u Michnika, że niezawisłe sądownictwo to filar demokracji. Tak jakby koledzy "Edka" - sędziego nie mieli na niego żadnego wpływu. Wolność jest dla ludu, ale nie ma miejsca na wolność dla "wrogów ludu".

Obywatel nr 2/2001

Obywatel nr 2/2001 (3)

Podzielmy się!

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Janusz Korbel | felieton

A może w mówieniu o jedności chodzi o coś jeszcze? Wielcy dyrygenci społeczni też chcieli wielkiej Jedności (pod swoją władzą oczywiście), czasami musieli nawet eliminować fizycznie tych, którzy do tej idei jedności nie pasowali, bo byli "obcy", a nie zawsze starczało miejsca na Madagaskarze. Nowoczesne, wielkoobszarowe rolnictwo też dąży do jedności: drobne, różnorodne gospodarstwa w zacofanych krajach muszą upaść, lub wcielić się w Wielką Jedność. Wielkie korporacje też dążą do połączenia w ramach swojej sieci wszystkich, którzy mogliby być konkurentami.

Obywatel nr 1/2001

Obywatel nr 1/2001 (2)

Weryfikacja przyrody

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Tradycja nie została oczywiście odrzucona, podobnie jak nikt nie neguje wartości przyrody - obie zostały jednak zabite w wyjątkowo perwersyjny sposób: dziedzictwo zostało strywializowane i potraktowane przedmiotowo, przyroda została sprowadzona do roli dekoracji i powinno się ją chronić tylko o tyle, o ile przynosi zyski.

Obywatel nr 1/2001

Obywatel nr 1/2001 (2)

Refleksje świąteczne

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Jarosław Tomasiewicz | felieton

Młodzieżowy etos jest niesamowicie pociągający. Któż nie chciałby mieć większości praw, będąc zarazem wolny od życiowych obowiązków? Nie dziwmy się więc, że ludzie w zaawansowanym nieraz wieku wzorują się na młodych, naśladując ich slang, ubiór i styl życia. To nie tylko bilet wstępu we współczesność. To nie tylko niechęć do "dorosłych" konwenansów, obowiązków, odpowiedzialności. Mit wiecznej młodości pozwala też zapomnieć o przemijaniu. ...Żyjemy w Erze Pajdokracji. Dla młodej generacji to niekończący się karnawał. W starszym pokoleniu, spychanym na boczny tor, nowa epoka może jednak budzić lęk.

Obywatel nr 1/2001

Obywatel nr 1/2001 (2)

Nowe czyli bardzo stare (albo pochwała totalitaryzmu)

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Olaf Swolkień | felieton

Rozmiary ekologicznego a tak naprawdę cywilizacyjnego kryzysu, który zagraża już całkiem realnie biologicznej egzystencji człowieka i w ogóle istnieniu życia na Ziemi są takie, że również radykalizm krytyki oraz okres czasu, w którym ekolodzy poszukują antenatów jest większy.

Obywatel nr 1/2000

Obywatel nr 1/2000 (1)

Świnie i ludzie

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Olaf Swolkień | felieton

Za oceanem narasta jednak ruch sprzeciwu wobec praktyk mięsnych gigantów. Jedni widzą w nich zagrożenie dla demokracji, inni chcą obdarzyć zwierzęta prawami, inni dbają o krajobraz i czystość rzek, a jeszcze inni - i tych jest najwięcej - chcą jeść obiad bez porcji antybiotyków i świadomości, że tak ludzka czynność jak jedzenie opiera się na nieludzkich praktykach. Aby to umożliwić, farmerzy tworzą grupy producenckie, które premiują hodowców nie używających antybiotyków i pozwalających świnkom żyć tak, jak żyją ciągle na polskiej niezrestrukturyzowanej wsi.

Obywatel nr 1/2000

Obywatel nr 1/2000 (1)

Pora relaksu

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Jarosław Tomasiewicz | felieton

Ale to wypowiedzi naukowców pozwalają nam pojąć dogłębnie własną nicość. Zdaniem prof. Szyszkowskiej, Słowianie, w przeciwieństwie do Niemców, nie posiadają zmysłu estetycznego (jak wiadomo w całej Europie ojczyzna piwoszy i krasnali ogródkowych słynie z wyrafinowanego gustu). Według Wiesława Kota, o ile Czesi piją piwo dla smaku, to Polacy dla utraty świadomości. Niejaki Arkadiusz Pacholski twierdzi, że Polakom nie przeszkadza smród w autobusach.

Obywatel nr 1/2000

Obywatel nr 1/2000 (1)

Przyszedł czas na jelenia

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Na razie jelenie chodzą jeszcze po Bieszczadach w nieogrodzonych areałach. Wkrótce zostaną właściwie zagospodarowane. A las? Las bez jeleni będzie dobrym gospodarstwem, bo nie będą zjadały młodych jodełek, nie będzie trzeba więc będzie smarować ich toksycznymi środkami odstraszającymi te bydlęta, pozostanie tylko problem wilków, które akurat lubią jeść jelenie, przynosząc straty, jako że każdy strzelony jeleń to parę tysięcy marek, a zjedzony przez wilka, to marnotrawstwo.

 

Inicjatywy „Obywatela”

http://iso.edu.pl/
http://lewicowo.pl/
http://www.obywatel.org.pl/solidarnosc
http://www.czymaszswiadomosc.pl/
http://radypracownikow.info/
http://naturalnegeny.pl
http://tirynatory.pl
http://koniczynka.org
http://miastowruchu.pl