Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Niech się nas boją ikona czytaj wiecej

Z Marianem Zagórnym rozmawia Barbara Bubula | wywiad

Ważna jest świadomość tych, którzy zatrutą żywność kupują...

M.Z.: Społeczeństwo jeszcze tego nie rozumie. Rolnicy też są przecież konsumentami. I też nie wszyscy protestują. Na pewno ważna jest ciężka sytuacja gospodarstw rolnych – gdybym nie miał za co żyć, to też nie wiem, czy bym nie poszedł do sklepu i nie kupił tej tańszej szkodliwej żywności. Wielokrotnie udowadnialiśmy, bo pobieraliśmy próbki, że zatrzymywane przez nas na granicy kukurydza czy drób nie nadają się do spożycia. To stwierdzały 2-3 lata temu kontrole NIK-u, że 80% żywności importowanej do Polski nie spełnia norm. Że to jest zatrute, to jest raz. Po drugie, nie ma różnicy cenowej w sklepie. Jak myśmy zboże przemycane do Polski wysypywali w Muszynie, to potem były takie sondaże w radiu, gdzie się ludzie wypowiadali, że o­ni mają niską emeryturę czy rentę i o­ni chcą importu żywności, bo wtedy jest w sklepie taniej. Ale czy ktoś kupił chleb z pszenicy importowanej – sprowadzanej za 1/3 wartości pszenicy kupowanej od rolnika w Polsce – na którym by było napisane, że to jest chleb z importowanego zboża i kosztuje 0,50 zł, a obok by leżał chleb z polskiego zboża za 1,50 zł? Czy ktoś kupił szynkę czy drób, które byłyby oznaczone, że są tańsze, bo pochodzą z dotowanego importu? Nikt.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Ludzka twarz kapitalizmu? ikona czytaj wiecej

Jarosław Urbański

Elity gospodarcze i polityczne w Polsce, broniąc się przed krytyką systemu, starają się, poprzez wtórujące im media, utrzymać nas w przekonaniu, że większość protestów pracowniczych to problem nierentownych, państwowych molochów, spadku po PRL-u. Ale to nieprawda. Obok kopalń, PKP i hut, jednym tchem można wymienić przedsiębiorstwa, które wcześniej znane były jako wzory prokapitalistycznych przekształceń w Polsce, np. Stocznię Szczecińską, Daewoo w Nysie i Warszawie, Fabrykę Kabli w Ożarowie, czy wrzesiński Tonsil, jedną z pierwszych spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Mobbing uczelniany

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Józef Wieczorek

Akta osobowe uczelnia może dowolnie kształtować, czyścić, usuwać dokumenty niewygodne dla uczelni, dopisywać niekorzystne dla pracownika (także byłego) tak, aby obraz jego uczelnianej działalności był negatywny. Ale i tego nie można udowodnić, bo dostęp do dokumentów jest ograniczany lub zakazany, a uczelnie (np. UJ) jeszcze w 2003 r. powołują się na "prawo" stanu wojennego, które nadal jest ważniejsze niż ustawa o dostępie do informacji i Art. 51. Sądy na to nie reagują, powołując się na autonomię uczelni. Ale przecież autonomia uczelni dotyczy badań naukowych i procesu edukacji, a nie autonomicznego łamania dowolnego prawa. Nie jest tak, że uczelnia może być zgodnie z prawem państwem w państwie.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Bez tornistra o szkole ikona czytaj wiecej

Barbara Bubula

Jaka szkoła powinna być, jak powinien wyglądać abiturient? Na to pytanie powinien odpowiedzieć ten, kto szkołę zakłada oraz państwo - tworzące i nadzorujące programy nauczania. Programy, które istnieją w szkołach wyglądają tak, jakby nie miały celu - zdumiewa się i oburza pan Jacek. "Bądźcie pewni, że w naszej szkole dzieci będą się dobrze czuły" - usłyszeli rodzice na początku roku. "A ja chciałbym wiedzieć, kim moje dziecko będzie po ukończeniu tej szkoły!" - stwierdza on z naciskiem.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Infostrada

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Rafał Górski

Ceny są najniższe w mieście. Z "balcerka" żyje ponad tysiąc rodzin. Kupcy założyli stowarzyszenie Merkury. Urzędnicy z magistratu uspakajają, że nie wiadomo, kiedy rozpocznie się budowa nowej drogi i że nikt nie będzie likwidował targowiska siłą. Tłumaczą jednocześnie, że targowisko w takim kształcie jak obecnie nie może dalej funkcjonować i jeżeli będzie trzeba, miasto zaproponuje kupcom inny teren. Oczywiście pojawia się również standardowy i często używany przez decydentów argument, który brzmi: "To, że tam będzie droga, wiadomo było od lat, więc dziwimy się tym protestom". Taki argument jest po prostu śmieszny. Jeżeli jakieś zapisy są nieżyciowe to trzeba je zmienić, a nie argumentować, że istnieją one od lat. W takiej sytuacji warto też przypomnieć drogowcom przypadki, kiedy to było wiadome od lat, że w danym miejscu jest park krajobrazowy czy teren zielony wpisany w plan zagospodarowania przestrzennego, a gdy później lobby drogowe chciało wybudować drogę, to po prostu zmieniało zapisy w prawie.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

W innym świecie

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Elżbieta Brożek

Jest takie powiedzenie, że kwiat lotosu wyrasta z mułu i błota. Odwiedziłam niedawno kilka placówek społecznych: noclegownię dla bezdomnych mężczyzn, dzienny dom pomocy społecznej i dom pomocy społecznej dla osób chorych psychicznie. Weszłam w całkiem inny świat. Przez wiele lat pracowałam jako specjalista od marketingu. Tamten świat był zupełnie odmienny - pozbawiony autentycznej wrażliwości, pełen zakłamania, sztucznych uśmiechów i hipokryzji. Ludzie, z którymi pracowałam poruszali się jakby w zaklętym kręgu. Nie potrafili dostrzec obok siebie człowieka. Natomiast placówki, które miałam okazję poznać pozwoliły mi zobaczyć świat z zupełnie innej perspektywy.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Wyłącz komputer - włącz mózg!

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Marcin Wilkowski

W szkołach tworzy się sale komputerowe i prowadzi lekcje z Internetu, zapominając jednak często o przygotowaniu odbiorców do krytycznej absorpcji przekazów tego medium. Tymczasem przeciętny, masowy użytkownik, na którego najbardziej liczą korporacje inwestujące w rozwój sieci, w reklamy, handel rozrywką itp., poruszając się w Internecie staje się obiektem agresywnych ataków informacją, grafiką, reklamą.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Powolne ludobójstwo ikona czytaj wiecej

Z prof. Tanyą Reinhart rozmawia Jon Elmer | wywiad

Ja osobiście jestem przeciwna używaniu pojęcia antysyjonizm jako definicji sprzeciwu wobec polityki Izraela. Syjonizm w oczach większości Izraelczyków oznacza, iż Żydzi mają prawo do własnego państwa. Jest to rodzaj wyzwolenia i autodeterminacji narodu żydowskiego, motywowanych Holocaustem i przeszłością wygnańców. Syjonizm sam w sobie nie stanowi największego problemu. Kłopot stanowi sposób, w jaki pojęcie syjonizmu jest wdrażane w życie przez władze Izraela, które od początku stosowały metody czystek etnicznych. Tymczasem posiadanie własnego państwa nie musi polegać na dążeniu do całkowitego zagarnięcia ziem sąsiadów, do pozbawienia mniejszości podstawowych praw, a na tym właśnie polega idea syjonizmu wg izraelskich władz wojskowych. Sądzę, że prawdziwe jest stwierdzenie, iż jest się przeciwnym Izraelowi (w znaczeniu: czynom i polityce władz Izraela) oraz okupacji, natomiast pojęcie syjonizmu należałoby pozostawić w spokoju.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Z innego kontynentu

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Monika A. Gorzelańska

Niedawno Indianie z plemienia Zuni Pueblo w Nowym Meksyku (płd.-zach. USA) oraz ekolodzy niespodziewanie wygrali proces trwający od ponad 20 lat. Arizońska firma Salt River Project starała się uzyskać pozwolenie na otworzenie odkrywkowej kopalni węgla. Kopalnia nie tylko zniszczyłaby święty cmentarz plemienia Pueblo, ale i Zuni Słone Jezioro, które jest miejscem kultowym dla przynajmniej dwudziestu okolicznych plemion. Według wierzeń lokalnych plemion, Sól jest boginią życia i mieszka w jeziorze Zuni. Mieszkańcy wspierani przez organizacje pozarządowe z uporem walczyli przeciwko tej inwestycji, wytaczając procesy sądowe, tworząc ekspertyzy, alarmując o sprawie media itp.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Na bezdrożach Syberii i Mongolii

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Rafał Górski | Turystyka niesterylna

Wart uwagi jest fakt, że jedną z podstawowych zalet naszej wyprawy był ciągły dostęp do krystalicznie czystej wody. Piliśmy ją bez przegotowania zarówno z rzek w Mongolii, jak i z Bajkału. W ogóle często w chwilach zaspokajania pragnienia tą wodą, która była w zasięgu ręki, przychodziły mi do głowy myśli o absurdalnej sytuacji, jakiej doświadczam na co dzień w Polsce, kiedy to nie mam dostępu do czystej wody, ani żadnej wody poza tą, którą dostarcza przemysł i którą truje, każąc sobie potem płacić za jej "uzdatnianie"...

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Jestem za równowagą, nie za rozwojem ikona czytaj wiecej

Z dr. Wolfgangiem Sachsem rozmawia Piotr Bielski | wywiad

W.S: To była moja polemika z nowym ruchem globalnym. Jak dotąd nowy ruch globalny nie wziął pod uwagę, że mówienie o globalnej sprawiedliwości oznacza konieczność mówienia o ekologii. Jeśli porównasz organ alterglobalistów "Le Monde Diplomatique" i organ globalistów "The Economist", to okaże się, że są dziwnie podobne. Obydwa periodyki bowiem zupełnie nie poświęcają uwagi środowisku i bioróżnorodności. Jeśli nowy ruch chce być rzeczywiście nowy, musi nawoływać do przyjęcia bardziej odpowiedzialnych modeli produkcji i konsumpcji.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

"Zielone" pranie mózgu ikona czytaj wiecej

Jeremy Seabrook

Bardzo szybko inne podmioty rozpościerające swoje macki na cały glob zrozumiały propagandową wartość i korzyści, jakie mogą uzyskać u konsumentów, jeśli zaczną podzielać troski "Zielonych". Na każdą pojawiającą się wątpliwość odpowiadały nie silnym kontratakiem, ale pełną skruchy akceptacją i zobowiązaniem solennej poprawy w przyszłości. "Ekologia? Oczywiście, zależy nam na trwałości lokalnych ekosystemów. Zrównoważony rozwój? Stanowi pierwszoplanowy element naszej strategii rozwoju. Prawa kobiet? Wszystkie projekty związane z rozwojem, które wspieramy, będą uwzględniały równość płci. Generowanie dochodów dla ludności lokalnej i miejscowej gospodarki? Chłopaki, przecież właśnie po to jesteśmy! Prawa człowieka? Nie ma nic droższego naszym liberalnym serduszkom. Udział społeczny w podejmowaniu decyzji? Cały sens rozwoju polega na tym, by go umożliwiać. Etyka biznesu? Nie moglibyśmy bez niej efektywnie konkurować. Różnorodność biologiczna? Spécialité de la maison".

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Podziały - tak, postęp - nie

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Olaf Swolkień

Co nie znaczy, że jeżeli Zieloni spod znaku poprawności politycznej zaczną robić coś więcej niż tropić seksistów, faszystów i sortować śmieci, to nie możemy im pomóc czy nawet zrobić czegoś razem. Jednak najwyższy czas skończyć z lewacką już nie infiltracją, ale dominacją w ruchu ekologicznym. Ta dominacja prowadzi bowiem do jego intelektualnego uwiądu, emocjonalnego fałszu i praktycznej jałowości. Zamiast tracić czas na tłumaczenie się zwolennikom Trockiego i Marksa z własnych przekonań, musimy bardziej zdecydowanie bronić niezależności i trzymać swój kurs. Inaczej grozi nam postęp, antyfaszyzm, feminizm, wolność, postęp, prawa mniejszości, postęp, wolność itd. - aż do śmierci przez zanudzenie.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Sprzeczności globalizacji ikona czytaj wiecej

Herman E. Daly

W jaki sposób jakakolwiek wspólnota narodowa może utrzymać płacę minimalną, programy socjalne, subsydiować opiekę zdrowotną lub publiczne szkolnictwo, jeśli stanie się obiektem nieograniczonej imigracji? Jak naród może ukarać swoich kryminalistów i oszustów podatkowych, jeżeli mogliby oni swobodnie emigrować? Czyż nie taniej zachęcać do emigracji swoich własnych biednych, chorych i kryminalistów niż tworzyć programy społeczne, budować szpitale, więzienia? W jaki sposób kraj może zbierać owoce swoich inwestycji w edukację obywateli, jeżeli będą oni mogli swobodnie emigrować? Czy narody w ogóle będą dokonywać takich inwestycji w obliczu migracji i "drenażu mózgów"? Czy jakiekolwiek państwo będzie jeszcze starało się ograniczyć przyrost naturalny? Wobec swobodnej migracji i tak nie będzie mogło kontrolować liczby ludności.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Demokracja kontrolowana

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Bolesław Kaja

Pojęciem demokracji manipuluje się dziś w sposób urągający wszelkim kryteriom logiki. Mieliśmy np. okazję dowiedzieć się z telewizji, że demokracja polega na tym, że mężczyzn i kobiet jest (np. w Sejmie) po tyle samo. A zatem "prawdziwa demokracja" to numerus clausus, tylko politycznie poprawny. Oligarchia (środowiska rządzące i media) twierdzą, że w demokracji obywatele powinni być kontrolowani przez "prawdziwych demokratów". Oczywiście demokracja - zdaniem zwolenników tego poglądu - mimo to nadal istnieje. Mnie się zawsze wydawało, że powinno być przeciwnie, że to obywatele powinni w demokracji kontrolować rządzących. Często możemy spotkać się z szyderstwami pod adresem "demokratury" w putinowskiej Rosji. Ci sami ludzie jednak uważają, że podobna - tylko wielogłowa - demokratura jest najlepszym możliwym systemem władzy w Polsce i innych krajach.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Policja polityczna jako czynnik sprawczy historii

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Z Józefem Darskim rozmawia Tomasz Szczepański | wywiad

W komunizmie wydział agitacji i propagandy decydował o tym, co piszą wszystkie gazety. Taka kontrola jest dziś niepotrzebna. Kontrola, która pozwala na "pluralizm postkomunistyczny", ogranicza się do uniemożliwiania ukazywania się tylko pewnych poglądów czy informacji, a co najważniejsze, nie dopuszcza do publikowania ludzi niezależnych. Działa system powiązań i zależności, za pomocą którego - a nie dyrektyw z wydziału agitpropu i cenzury - kontroluje się prasę. "Pluralizm" oznacza, że mamy wybór np. między "Wyborczą" a "Polityką", wystarczy jednak obejrzeć "Lożę prasową" w TVN24, by się przekonać, iż red. Janina Paradowska ma tylko jedną instrukcję - nie dopuszczać do krytykowania Michnika. System powiązań i niszczenia niezależnych dziennikarzy przez faktyczny zakaz wykonywania zawodu i represje sądowe powoduje, iż cała prasa jest kontrolowana, gdy chodzi o publikacje, które mogłyby zaszkodzić systemowi i jego beneficjentom.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Sarah Kane - miłość, która obudzi śpiącą w tobie śmierć

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Uglik | Chwila oddechu

Teatr Sarah Kane jest teatrem żywym, o czym przekonuje wielość głosów podnoszonych w jego obronie i krytyce. Czym jest teatr żywy? To teatr, który pokazuje niepokoje swych czasów, który uderza, nie pozostawia widza obojętnym, który dotyka i porusza. Tylko taki teatr jest ważny. Skrajne reakcje, jakie wywołuje sztuka Kane wynikają z podejścia do niej (sztuki) widza i czytelnika. Chyba trzeba zdobyć się na pewien dystans dający odpowiednią perspektywę dla widzenia tego, co Kane przedstawia, perspektywę dla widzenia przejaskrawionego obrazu świata. Ów obraz Kane przejaskrawia, ażeby wstrząsnąć, uświadomić, że to my żyjemy pośród gwałtu, okaleczania i wojny. Dystans pozwala przeniknąć formę i pojąć, że dramat Kane jest w rzeczywistości niezgodą na świat, w którym wszelakie okrucieństwa wylewające się z gazet, radia i telewizora stają się abstrakcją, że ten dramat jest wołaniem o miłość, łaknieniem miłości, krzykiem...

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Po siedmiu latach chudych

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

(rem) | recenzja muzyczna

Ten ostatni utwór zasługuje na uwagę także ze względu na znakomity teledysk, który posiadacze komputerów mogą sobie obejrzeć. Przynosi on migawki z przeszłości, przeplatające się z teraźniejszością - w pewnym momencie przestajemy rozróżniać postacie i pejzaże, nie wiedząc już, czy na ekranie to wojska NATO, czy esesmani, a może bolszewicy lub fundamentaliści muzułmańscy - Laibach jak zwykle kapitalnie bawi się konwencjami i obrazami nowoczesności. Sam tytuł płyty krytycy odczytują jako skrót od "War against terrorism" - zespół nie potwierdza i nie zaprzecza, zmuszając nas po raz kolejny w swej 23-letniej działalności do używania szarych komórek. Nic nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Prezentuj broń?

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Barbara Surmacz | recenzja filmowa

Moore manipuluje, prowokuje, gra na emocjach, w odpowiednich miejscach wzrusza, a w innych bawi śmiechem podszytym ironią. Niewątpliwie reżyser przekracza granice, które zwykle stawia sobie przeciętny dokumentalista, nie jest on jednak typowym przedstawicielem tego gatunku, ponieważ nie ogranicza się do bezstronnej obserwacji, nie jest obiektywny - jest wręcz jawnie subiektywny, nie ukrywa, że ten film to jego prywatna wypowiedź, na którą chce zwrócić uwagę szerszego grona.
Są jednak w filmie momenty, które wywołały u mnie wyraźny sprzeciw, a właściwie dezaprobatę. Kiedy patrzyłam, jak dwóch uczniów rannych podczas strzelaniny w Columbine wykorzystuje, by ośmieszyć hipokrytów decydujących zza biurek o dystrybucji broni, czułam swoisty niesmak, ponieważ nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż robienie z korporacyjnych bufonów idiotów sprawia Moore'owi taką przyjemność i satysfakcję, iż zatraca w tym miejsce na żywego człowieka i rzeczywistą chęć zmiany na lepsze.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

"Człowiek bez pracy" (powieść w odcinkach - cz. 3)

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Katarzyna Czekierda | Chwila oddechu

On był najpierw spokojny i próbował mnie uspokoić, potem też się wkurzył, widziałam, szlag go trafił i krzyknął: "Jak pani taka mądra, to niech się pani wysterylizuje!". I wtedy mnie olśniło. Ucałowałam doktora, który miał strasznie głupią minę, jak to mężczyźni, oni nigdy nic nie rozumieją i poprosiłam o operację. Oczywiście nie chciał się zgodzić, krzyczał, wyzywał, kazał przemyśleć. Ja nie musiałam przemyśliwać, ja już wiedziałam, że to jest to, czego szukałam po omacku, to optymalne rozwiązanie, jak mi się zdawało, kwestii mojego życiowego szczęścia. Ten lekarz nie chciał zrobić mi operacji, mówił, że to niezgodne z prawem. Ale w niedługim czasie, ach!, pragnienie szczęścia naprawdę uskrzydla, znalazłam takiego, który był gotów. Pożyczyłam kasę od tatusia i już niedługo mogłam zanieść do mojej nowej pracy zaświadczenie o wykonanym zabiegu sterylizacji. Tak zostałam funkcjonariuszem Służb Porządkowych.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Gdzie ja żyję?

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Witold Mazur | Chwila oddechu

Z braku pomysłu na noc i żeby nie zwariować, skomentuję duszące cienie i zdarzenia, jakie widziałem. I gdzież ja żyję? Tam, gdzie w moim kraju dumnogłowi straszą, że butelka piwa i torebka chipsów ma być dla trzech bezrobotnych, tam, gdzie niektóre salony prawie zamieniają się w chlew i dzierżymordy każą Nam się śmiać z byle czego. I ja też śmiać się będę wtedy, kiedy zobaczę pana ministra szukającego po śmietnikach. Śmiać się będę, kiedy usłyszę płacz bandyty i zobaczę uśmiech ofiary. Śmiać się będę, gdy szajki miasta złożą broń. Śmiać się będę, gdy droga na skróty zaprowadzi mnie do celu. Śmiać się będę, kiedy z całego tego pomieszania pojęć, celów, zamierzeń, odczuć, obdarzę uczuciem 18-letnią dziewczynę, żeby określić na nowo siebie i wrócić do właściwego poczucia tożsamości. I gdzie ja żyję? Tam, gdzie czasami spod togi, habitu, białego kitla - trzęsie się ręka do brania, tam, gdzie karze się pewną nauczycielkę 5 tysiącami grzywny za to, że zamiast szkolnego NIP-u wpisała pomyłkowo własny kod, tam, gdzie posłowie Nieba uczą innych kultu ubóstwa, a sami drogimi limuzynami jeżdżą. Tam się żyje, gdzie uratują człowieka od zawału serca, a drugi z ludzi padnie od zwykłego pryszcza?

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Kronika Kontrasa

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Kontras | Chwila oddechu

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji "monitorowała" Radio Maryja. Raport - bo jak pisał Zinowiew, dzisiaj nie pisze się donosów, lecz raporty - z tego "monitoringu" napisał jakiś nie znany z nazwiska ktoś, a szkoda, bo jest to klasyka w swoim rodzaju. Oprócz tradycyjnych zarzutów, takich jak antysemityzm, były i ciekawsze, np. krytykowanie zachodniego stylu życia w felietonach prof. Jaroszyńskiego. No i krytykowanie "powszechnie uznanych autorytetów". Zapytacie pewnie, jakich - Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Michnika oczywiście. Wszystkie zarzuty okazały się potem kłamliwe, a sam fakt wysłania tego władzom kościelnym jest szczytem bezczelności. Rozumiem, jakie to musi być denerwujące, żeby poważnie ustosunkowywać się do steku plugawych kłamstw i poważnie zbijać absurdalne opinie jakiegoś typka, który najwyraźniej spóźnił się na czasy stalinowskie. A jednak wtedy Stalin nie miał, jak o tym marzył, "swojego Prymasa", no i choć z Nowakiem-Jeziorańskim, to jednak była Wolna Europa. A dziś? Kto wie, może Waniek niedługo zacznie zagłuszać Radio Maryja za to, że źle mówi o Nowaku.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Nędza antyglobalizmu ikona czytaj wiecej

Krzysztof Kędziora

Czy Maj'68 był porażką? Odpowiedź na to pytanie nie może być jednoznaczna. Bo czyją miałby być przegraną? I w jakim sensie miałby nią być? Czy był przegraną ruchu rewolucyjnego? Tak. I to bez względu na to, że wiele zostało osiągnięte - wiele problemów skrytych za szczelną zasłoną milczenia zostało wydobytych na światło dzienne: czy to będzie problem mniejszości seksualnych, czy kwestie degradacji środowiska naturalnego. Ale nawet jeśli ktoś został wyzwolony od ciężaru swojej seksualności (koloru skóry, płci itd.), to wciąż nie jest jako człowiek wolny od alienacji, na jaką skazuje go urzeczowiona rzeczywistość społeczeństwa kapitalistycznego. Oczywiście, kolor skóry, płeć, itd. wciąż są problemem. Nie sposób zaprzeczyć, że wszelkie formy dyskryminacji są wciąż obecne w życiu społecznym. Ale żeby z nimi walczyć nie trzeba rewolucyjnej polityki - wystarczy zwykły liberalizm. Zdaje się bowiem, iż z istoty rzeczy w kapitalizm nie jest wpisany rasizm czy seksizm.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Przeciw, a nawet za? Na bezdrożach (anty)globalizacji ikona czytaj wiecej

Remigiusz Okraska

Identycznie rozumują antyglobalistyczni postępowi intelektualiści. W ich przekonaniu, choć globalizacja (kapitalistyczna) jest zła, to jednak niesie potencjał pozwalający na urzeczywistnienie dobrego globalnego (antykapitalistycznego) porządku. Trawestując znany bon mot byłego prezydenta Polski, można stwierdzić, że w kwestii globalizacji są oni przeciw, a nawet za. Postępowi intelektualiści z ruchu antyglobalistycznego oraz elity globalnego establishmentu mają jeden cel - optymalny globalny porządek, stworzony z wykorzystaniem zdobyczy technologicznych, które po raz pierwszy w dziejach dają szansę na urzeczywistnienie jednego ładu w skali świata.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

O demokracji bez namaszczenia

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Remigiusz Witkowski | recenzja książki

Byłoby oczywiście naiwnością sądzić, że dzieje ludzkości można podzielić na czas przed pojawieniem się nowoczesnej demokracji i po niej, tym bardziej, że takie stanowisko i tak zostanie zweryfikowane przez upływający czas. Tak zresztą stało się niedawno z głośną teorią "końca historii" - jak na razie to właśnie ta teoria, a nie historia doczekała się swojego końca. Inny paradoks, o którym jest mowa w "Obliczach demokracji" wiąże się z niezwykłym pomieszaniem pojęć funkcjonujących w obrębie samej demokracji i na jej temat. Wieloznaczność powoływania się na demokrację, powodowana różnorodnymi racjami, ma w przekonaniu grup czy osób to czyniących niejako automatycznie zwalniać z wyjaśniania, jakiemu celowi to służy. Gdybyśmy nawet zezwolili na wszystko, czego realizacja ma służyć dobru wspólnemu, to i tak znajdą się dziedziny, w których zastosowanie demokracji okaże się polem konfliktu (np. w sprawach dotyczących rodziny, Kościoła, oświaty czy wojska) - demokracja niejako ze swej natury znajduje się w kolizji z autorytetem i to autorytetem, bez którego zasadniczo trudno jest sprawować władzę.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Popioły Sobiboru ikona czytaj wiecej

Krzysztof Wojciechowski | recenzja książki

Trudno jest jednak pojąć ogrom nienawiści i wyrachowania, jaki prowadził hitlerowców do unicestwiana całego narodu. Podobnie nie mogę zrozumieć poglądów niektórych moich rodaków, którzy mówią "dobrze że Hitler trochę przydusił to żydostwo, bo by się na cały świat rozpanoszyło". I aż dziw, że mówią to ludzie, członkowie narodu, który z racji doznanych przez wieki cierpień winien być szczególnie solidarny z mordowanymi Żydami. Rozumiem żal ludzi z AK-WIN i innych niepodległościowych formacji, którzy po tzw. wyzwoleniu w 1944 r. nadal musieli ukrywać się, walczyć, a nierzadko ginąć z rąk m.in. żydowskich funkcjonariuszy UB, KBW czy MO. Ale podzielam też ból i smutek tych, którzy jak Toivi Blatt zostali wypędzeni ze swojej rodzinnej miejscowości i musieli patrzeć na śmierć swoich bliskich. Kocham swoją ziemię i nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby mnie z niej wypędzić.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Populizm ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Nad Radkiem Faliszem, uwięzionym za sfałszowanie legitymacji szkolnej w celu oszukania PKP (kupno biletu ze zniżką), pochyliła się ostatnio z troską telewizja publiczna i inne media. W dzienniku telewizyjnym pokazali nawet mamusię Radka. Mamusia powiedziała, że syn nikogo nie zabił, ani nie okradł. O kobieto, myślę sobie, nie zabił - to fakt, ale okraść - okradł. Okradł także mnie - ubogiego użytkownika Polskich Kolei Państwowych i podatnika. Tysiące takich "niewinnych" Radków okrada mnie codziennie i jak tak dalej pójdzie, to koleje w tym kraju zostaną zlikwidowane, a ja będę pozbawiony w ogóle możliwości poruszania się, no chyba, że kupię samochód, który telewizja reklamowała zaraz po rozmowie z mamą Radka.

Obywatel nr 6/2003

Obywatel nr 6/2003 (14)

Obywatel wyborca ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Można powiedzieć, że Polak-obywatel jest w jednej osobie feudalnym poddanym i wyborcą. Kiedy ma już wszystkiego dość, zaczyna się buntować, głośno krzyczy w nadziei, że Pan się przestraszy i gdzieś sobie pójdzie, a gdy to okazuje się nieskuteczne, grzecznie wraca do roli poddanego. Potem odbieramy pochwały za bezkrwawy, pokojowy przebieg naszych rewolucji, transformacji, okrągłe stoły i dialog. Byłoby się z czego cieszyć, gdyby nie podejrzany zapaszek konformizmu i brak odwagi cywilnej widoczny w pozorowanych dialogach. Żałosne skutki ujawniają się za późno. W świadomości historycznej Polaków utrwaliła się bezkarność odpowiedzialnych za los narodu, a przysłowie "Biednemu zawsze wiatr w oczy" - zniechęca do działania. Czy jest na to jakaś rada? Prawdopodobnie nie ma żadnej. Dobra rada, aby zrobić wreszcie jakąś porządną rewolucję i powiesić paru zdrajców, jest niedobra.

 

Inicjatywy „Obywatela”

http://iso.edu.pl/
http://lewicowo.pl/
http://www.obywatel.org.pl/solidarnosc
http://www.czymaszswiadomosc.pl/
http://radypracownikow.info/
http://naturalnegeny.pl
http://tirynatory.pl
http://koniczynka.org
http://miastowruchu.pl