OPINIE

Mit niemocy

Rozmowy ujawnione w ramach „afery taśmowej” mogą być widziane tylko w jednym świetle, takim, do jakiego przywykliśmy i na jakie przyzwalaliśmy, np. wysłuchując połajanek o „złodziejskim ZUS-ie”. Czego tymczasem dowiedzieliby się z nagrań ci, którzy z chęcią piszą rozprawki o „aferze”, nie wysłuchując nawet całych dwóch godzin i jedenastu minut rozmowy Belka – Sienkiewicz? Tego, co powinno być oczywiste przed „aferą”. Pozytywne zmiany, jakkolwiek powolne i trudne, przeprowadzane przez ludzi z tej lub innej bajki, są możliwe. „Państwo istnieje teoretycznie” tylko dopóki poszczególne jego części nie zrozumieją, jaką jest wartością i jak wielki potencjał do ulepszania świata w nim drzemie. Czytaj więcej

Każdy sobie rzepkę skrobie

O tak zwanej aferze taśmowej powiedziano już tyle w niezależnych mediach, że trudno dodać coś oryginalnego. Zwrócę tylko uwagę na trop, który zauważył Antoni Macierewicz. Jedynie prezydent Komorowski i jego ludzie nie ucierpieli. Prezydent patrzy na wszystko z dystansu i jest zatroskany jak dobry i mądry ojciec narodu. Nad parlamentem unosi się duch prezydenta Wałęsy, najbardziej skutecznego polityka Polski i całego świata. Jego dewizą było: „pod przegraną się nie podpiszę”. Amerykański dziennikarz skomentował krótko: „to nie jest człowiek walki”, ale Polacy podziwiają taki talent polityczny. Wałęsa zawsze trafiał do obozu zwycięzców. Parlamentarzyści też chętnie porzuciliby obóz Tuska i przeszli do obozu Kaczyńskiego, gdyby wygrywał. „Kaczyński wciąż przegrywa” – lamentują ludzie rzekomo sympatyzujący z opozycją. Czytaj więcej

Keith-Payne
Keith Payne

Czy naprawdę ciężko być szefem?

Wszyscy badani są zatrudnieni i wszyscy mają ubezpieczenia zdrowotne. Pomimo to lekarz Michael Marmot wykrył, że każdy krok w dół drabiny służbowej to zwiększona liczba problemów zdrowotnych na tle stresowym, w tym największego problemu zdrowotnego – śmierci. Kiedy dyrektor albo generał narzeka na stres, musimy zwracać szczególną uwagę na to, co dokładnie mają na myśli. Mogą dostawać więcej e-maili niż są w stanie „przerobić”. Mogą pracować po godzinach. Ale w większości przypadków mają prawo odmówić i mogą decydować, kiedy i jak radzić sobie z wyzwaniami. Mają dużo więcej kontroli nad swoimi życiami niż sekretarka, która umawia im spotkania albo woźny, który sprząta ich biura. Czytaj więcej

Imaginarium dobre dla biednych i uciśnionych

Bo przychodzi trudny czas, kiedy nie działają związki zawodowe, nie istnieje prawo pracy, a nawet w pobliżu nie gnieździ się żadna mafia, czyli jest maksymalna pustynia, dupa świata, kraina bez żadnych śladów pomocy socjalnej, czyli tu, gdzie jesteśmy lub za chwilę się znajdziemy. Bo przychodzi czas, kiedy jest gorzej i gorzej, i znikąd nie widać pomocy. I właśnie wtedy możemy pomóc sobie sami… Bezradni i bezbronni nie możemy stać bezczynnie. Czyż mamy dać się zarżnąć jak świnie? Ludzie próbują znaleźć sposoby obrony i je znajdują. Oczywiście można dochodzić swoich praw w sądzie. Kiedy tylko mamy czas i pieniądze, można to robić – gdy brak nam pierwszego lub drugiego, wtedy lepiej nie ryzykować. Użycie magii wyrównuje różnice w majętności czy wykształceniu. Czytaj więcej

Królestwo za polityczność!

Najnowsza afera taśmowa i inne, przyszłe afery, które z pewnością jeszcze nie raz wyjdą na światło dzienne, nie powinny nas zrażać do polityki jako takiej. Wręcz przeciwnie, świadomość tego, jak wiele jeszcze jest do zrobienia w naszej wspólnocie, powinna nas motywować do działania. Nie oddawajmy decyzji politycznych „niezależnym instytucjom” i „apolitycznym ekspertom”, bo gdy to już zrobimy, odzyskanie sfery publicznej będzie nie lada problemem. Lepiej trzeźwo spojrzeć na polityków i ze zgrozą przypomnieć sobie, że sami jako wspólnota ich wybraliśmy. Wtedy szybciej dotrze do nas, że mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek kontrolować ich, naciskać, żądać. Czytaj więcej

O czym nie powinno się rozmawiać z dziećmi

Skoro z dziećmi, aby ich nie zawstydzać, nie wolno rozmawiać o tym, jaki zawód wykonują ich rodzice, to znaczy, i dla dzieci też to jest czytelne, że istnieją zawody zawstydzające. Zawstydzające to te, które przynoszą mizerny dochód, zaś dumnym można być z takich, które przynoszą dochód wielki. I nie wolno mówić o tym, podobno aby nie zniechęcać młodych ludzi do wysiłków i starań, że przecież często takie zawody i sposoby pozyskiwania środków do życia, które choć mają ogromną społeczną doniosłość, są fatalnie wynagradzane, a takie, których społeczną doniosłość wskazać trudno, bywają źródłem gigantycznych fortun. Że choćby pielęgniarki, listonosze, woźni szkolni, sklepowi sprzedawcy i sprzedawczynie czy robotnice i robotnicy w wielu fabrykach, choć żyją uczciwie i przykładają się do swojej pracy zarabiają grosze i wraz ze swoimi rodzinami żyją na pograniczu nędzy, a – powiedzmy – politycy wygrywający kilkadziesiąt razy z rzędu w ruletkę albo bankowcy namawiający swoich klientów na rujnujące polisolokaty mogą się cieszyć niebosiężnymi dochodami i takimże statusem. Biednyś – wstydź się! Czytaj więcej

Krezusi czy nędzarze?

Z celu, jakim jest zrównoważony rozwój społeczno-gospodarczy, nie można – i ze względów praktycznych nie warto – rezygnować. Na tle części otoczenia naszej historycznej wędrówki ostatnie 25 lat było sukcesem, ale to nie unieważnia wielkiej przepaści między słusznymi aspiracjami polskiego społeczeństwa a stanem rzeczywistym. Przepaść tę może zasypać żmudna obywatelska praca: nad stworzeniem sprawniejszych urzędów, mądrzejszych mediów, lepszych polityk lokalnych itp. A przede wszystkim praca nad zmianą systemu gospodarczego na promujący dobrobyt jak najszerszych rzesz obywateli. Czytaj więcej