OPINIE

Trzecia Rzecz Wykluczająca

Jeśli cię nie stać na prywatne przedszkole, opiekunkę dla dziecka i trzypokojowe mieszkanie – twój problem. Jeśli twoje dzieci nie dojadają – to twój problem. Jeśli źle się urodziłeś – twój problem. Jeśli stoisz w bardzo długiej kolejce do lekarza – twój problem. Jeśli z przerażeniem obserwujesz, że znikają połączenia kolejowe i autobusowe, dzięki którym miałeś w miarę sensowny dojazd do pracy – twój problem. Jeśli zarabiasz grosze w małej pipidówce, której nie chcesz opuścić, bo to twój świat – twój problem. Jeśli nie jesteś dość elastyczny i nie umiesz, nie chcesz rozpychać się łokciami – twój problem. Jeśli w wielkim mieście oglądasz codziennie cudzy luksus w drodze do najtańszego spożywczaka – twój problem. Jeśli wiesz, że musisz być posłuszny i dyspozycyjny aż do granic głęboko frustrującego podporządkowania cudzej woli, aż do przekroczenia granicy, za którą twoja żona/twój mąż i dzieci będą traktować cię w domu jak gościa, bo przez najbliższe dekady masz do spłacenia kredyty – to wyłącznie twój problem. A może jesteś „patologią”? Tu ktoś powie: ale przecież istnieje prawdziwa patologia i prawdziwy margines. Czy na tych ludzi także mamy łożyć nasze ciężko zarobione pieniądze, my, ludzie zaradni, zapracowani, którym niedziałające państwo chce zabrać ile wlezie? My chcemy więcej wolnego rynku, dzięki któremu z całą pewnością biedniejszym też się coś dostanie. A poza tym taki już jest ten świat, więc nigdy więcej komunizmu. Czytaj więcej

Tymczasowa Rzeczpospolita

Umowa śmieciowa jako wstęp do dalszej kariery to właśnie jeden z mitów upowszechnianych przez zwolenników prekaryzacji społeczeństwa. Nawet jeśli gdzieś na świecie ta idiotyczna teza się potwierdza, to na pewno nie w Polsce. Wręcz przeciwnie, jesteśmy przykładem tego, że najlepszą drogą do zostania prekariuszem jest już podpisanie pierwszej umowy śmieciowej. Wśród państw OECD jesteśmy na drugim miejscu za Hiszpanią pod względem liczby pracowników pracujących na umowie terminowej przez ponad trzy lata. Stanowią oni u nas 17,4 proc. wszystkich zatrudnionych. Według OECD tylko 35 proc. zatrudnionych w Polsce na umowach terminowych ma szanse na stabilne zatrudnienie w ciągu trzech lat. Potwierdzają to polskie badania POLPAN, które sprawdziły jak przebiegały kariery osób pracujących w 2008 r. na umowach cywilnoprawnych. Okazuje się, że po 5 latach 58 proc. z nich wciąż pracowało na umowie śmieciowej lub wcale, 5 proc. przeszło na samozatrudnienie, a etat w ciągu 5 lat zdobyło jedynie 37 proc. W środowisku badaczy rynku pracy krąży już opinia, że dużo łatwiej o etat jest będąc bezrobotnym, niż pracując na umowie cywilnoprawnej. I niech każdy o tym pamięta, podpisując pierwszą lub kolejną umowę zlecenie. Czytaj więcej

Polin, my i tamci

Nie, nie chcę tu powiedzieć, że nie powinniśmy bić się w piersi. Bijmy się w piersi wszyscy, ale skoro nie potrafimy wspólnie, to każdy w swoje własne. Bijmy się w piersi pamiętając o tym, że polski udział w zagładzie Żydów jest w pewnej, dość istotnej części efektem tych samych procesów, które zapewniły polskim oświeconym elitom, tak chętnie dziś pokazującym palcem winnego, uprzywilejowaną pozycję, z której – w większym stopniu niż tamci z zagrabionych przed laty żydowskich pierzyn – korzystają i dziś. Czytaj więcej

John Wihbey
John Wihbey

Dlaczego cyfrowy świat nie jest tak demokratyczny, jak sądzimy

Zwykle za masowym zjawiskiem w Internecie kryje się jednak potężna grupa z megafonem – najczęściej duży ośrodek medialny – kreująca większość rozgłosu. Często myślimy o serwisach społecznościowych jako o czymś bardziej demokratycznym, choć nierzadko funkcjonują one po prostu jako kolejny kanał telewizyjny. Większość zamieszczanych tam treści jest konsumowana w sposób bierny. Nie mamy do czynienia z końcem hierarchii – stwierdza Duncan Watts, główny badacz z Microsoft Research, biorący udział w jednym z największych współczesnych projektów naukowo-badawczych poświęconych serwisom społecznościowym i sposobom rozpowszechniania informacji. Być może widzimy zastąpienie jednej hierarchii inną. Być może – zmianę jednej grupy jej strażników na inną… Jednak z pewnością nie widzimy egalitarnego świata, gdzie wszystko ma tę samą szansę stać się czymś znanym lub dostępnym. Czytaj więcej

Opowieść o prawdziwym Polaku

Problemem jest natomiast Żeromski, gdyż jego postawa i poglądy wymykają się wszelkim obecnym klasyfikacjom i schematom ideowym. Prawicę kole w oczy znaczna część jego biografii, nijak nie pasując do wzorca Polaka-konserwatysty-katolika, dziś traktowanego jako jedyny godny naśladowania. Żeromski jest bowiem przedstawicielem silnego ongiś – a dziś niemal nieobecnego w dyskursie publicznym – nurtu, którego adepci bazowali na mocno akcentowanej lewicowości, żądaniu radykalnych reform społecznych i bezpardonowej krytyce „pańskich i plebańskich” porządków, a jednocześnie słowem i czynem, nierzadko kosztem największych ofiar, dobitnie udowodnili, że choć serce mają po lewej stronie, to poczesne miejsce zajmuje w nim Polska. Czytaj więcej

Matki Polki zęby w ścianie

Gdyby mnie ktoś zapytał, jak wyobrażam sobie pomnik symbolizujący niesprawiedliwość współczesnej Polski, odpowiedziałbym, że powinien to być wysoki postument – a na nim Matki Polki Zęby w Ścianie. Oto pomnik godny nie tylko losu myślenickich szwaczek. To pomnik dla wszystkich, którym ekonomia braku sumienia rodzimego kapitalizmu odmawia stu złotych podwyżki miesięcznie, a fatalny rynek pracy nie daje żadnej alternatywy poza emigracją (do wielkiego miasta lub za granicę) albo – jak bywa – prostytucją. Ale niech się szwaczki nie trapią: zawsze znajdzie się ktoś, kto zachęci prezesa Trend Fashion, by posunął się na ławce życia. To musi bardzo wielu kobietom (i mężczyznom) dziś w Polsce wystarczyć: zamiast godnej pracy i godziwej zapłaty – ten szlachetny gest i świąteczna paczka od dobrodziejów. Czytaj więcej

Nie musieliśmy zaczynać od zera

Wśród zwolenników leczenia gospodarki szokiem istnieje szeroki konsens, dający się sprowadzić do tezy, według której w czasach PRL w miejscu, w którym obecnie znajduje się Polska, zionęła czarna dziura lub co najwyżej leżało odłogiem ubite klepisko, na którym tylko cudem jakimś egzystowały miliony ludzi. Dopiero po 1989 r. ruszyła tu w miarę normalna działalność gospodarcza, więc nie ma co się dziwić, że statystyczny Polak jest biedny jak mysz kościelna. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko wciąż zaciskając zęby i pas harować w pocie i znoju, gonić niezmordowanie narody Zachodu w wolnorynkowym wyścigu i mieszkając w wysłużonych kawalerkach cieszyć się z comiesięcznego wpływu „tysiąca pińcet”, z którego musi nam jeszcze wystarczyć na zakup najnowszego poradnika pt. „Trzeba się bić”, w którym szaman przemian Leszek B. powie nam, jak żyć. Czytaj więcej