OPINIE

Jak wyprzeć śmieciówki – instrukcja obsługi

Dziwnym trafem, choć wśród ekonomistów istnieje konsensus mówiący, że państwo powinno stać na straży wartości pieniądza, to już według większości tych samych ekonomistów państwo powinno odpuścić ochronę wartościowego zatrudnienia. O ile polityka fiskalna i monetarna powinny być wyposażone w szereg bezpieczników (granica zadłużenia publicznego, cel inflacyjny itp.), żeby pieniądza broń Boże nie dotknął zbyt duży spadek wartości, o tyle już rynek pracy powinien być maksymalnie zderegulowany, a fakt, że deregulacja ta prowadzi do dewaluacji zatrudnienia, jakoś nie kłuje ekspertów w oczy. To dziwne, ponieważ śmieciowe zatrudnienie pociąga za sobą szereg bardzo poważnych konsekwencji. I nie mówię tu o takich „drobnostkach”, jak wyraźne pogorszenie się sytuacji pracowników – od większości współczesnych speców od ekonomii już dawno przestałem oczekiwać empatii czy troski o cokolwiek innego niż stan wskaźników makroekonomicznych. Śmieciowe zatrudnienie szkodzi jednak tym wskaźnikom w równym stopniu, co zatrudnionym. Skutkuje ono niższą wydajnością (co przekłada się na niższy wzrost PKB), niższą innowacyjnością (co wiąże się z niską konkurencyjnością) czy spadkiem wpływów budżetowych (czyli pogorszeniem się stanu finansów publicznych). Czytaj więcej

Ćwiczenia z ciekawości i literatura

Wielu pisarzy pozytywistycznej proweniencji wyobrażało sobie, że zrealizują swoją powinność wobec niższych klas w taki sposób, że dokonają artystycznej diagnozy ich upośledzenia, która dotrze do inteligentów, wstrząśnie ich sumieniami, skłoni do organicznej, edukacyjnej, społecznej pracy na rzecz tamtych. Dąbrowska widziała to inaczej. Najpierw słuchać ich z ciekawością, bez jakichś odgórnych założeń, a potem mówić w ich imieniu, reprezentować ich takich, jakimi są, a nie takich, jakimi mają się dopiero stać, nawet wbrew własnemu inteligenckiemu oglądowi świata, klasowym interesom czy – co chyba najtrudniejsze – wbrew własnemu inteligenckiemu poczuciu troski o nich i wbrew przekonaniu o konieczności ich „oświecania” czy cywilizowania. Tęsknię za polską literaturą piękną, która bez tezy, tendencji czy dydaktyzmu bierze pod uwagę fakt, że każdy przekaz, a przekaz artystyczny w szczególności, ma moc zmieniania świata na lepsze lub na gorsze. Za literaturą gęstą od postaci, które – niezależnie od swojej funkcji w świecie przedstawionym i przedstawionej społecznej hierarchii – oglądane są z ciekawością, z potwierdzającym się przekonaniem, że każdy człowiek posiada jakieś imię, nazwisko, aspiracje i problemy – jakąś głębię i jakiś sens. Literaturą, w której los (a także jego składowe: praca, miłość, aspiracje) ludzi zwykłych, nawet banalnych, ukazany jest z perspektywy pozwalającej dotknąć jego nieziemskości. Czytaj więcej

Martin Cloake
Martin Cloake, Darren White

Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa (nie dotyczy kibiców piłkarskich)

Pomimo że zorganizowani kibice wymyślili i wprowadzili w życie lepsze wzorce zachowań, nie brakuje przykładów świadczących, iż fani piłki nożnej wciąż traktowani są przede wszystkim jako problem. Jest to ważna kwestia, ponieważ dyskryminowanie i demonizowanie całych grup społecznych jest po prostu złe. Ma znaczenie również dlatego, że wywiera istotny wpływ na resztę społeczeństwa. Ci z nas, którzy dorastali w latach 80. i chodzili na mecze, a jednocześnie angażowali się politycznie, szybko rozpoznali przećwiczone na kibicach techniki, których użyto przeciwko zorganizowanemu ruchowi związkowemu. Chcemy podkreślić, że za każdym razem, kiedy władze usprawiedliwiają odejście od równości wobec prawa i powszechnie obowiązujących standardów sprawiedliwości względami bezpieczeństwa, tak naprawdę stajemy się mniej bezpieczni. Granice tego, co dopuszczalne w życiu publicznym, zostają przesunięte, a my osuwamy się w demonizację i dehumanizację naszych współobywateli. Czytaj więcej

Skąd się biorą pasażerowie?

Niemiecka kolej rozpoczyna wielkie dogęszczanie sieci przystanków kolejowych. Koncern Deutsche Bahn przystępuje do realizacji programu budowy 350 nowych przystanków kolejowych na terenie całych Niemiec. Nowe przystanki powstać mają na liniach regionalnych – głównie w pobliżu wsi i osiedli, ale również przy uczelniach, szpitalach, basenach, centrach handlowych i przy większych przedsiębiorstwach. – Gdy wiele osób, także żyjących poza metropoliami, uzyska wygodny dostęp do kolei, liczba pasażerów rzeczywiście może wyraźnie wzrosnąć – przewiduje Stefan Buhl, szef oddziału Związku Pasażerów Pro Bahn w Badenii-Wirtembergii. Czytaj więcej

Wieś, czyli kultura niepamięci

A może zostawała duma z własnej przeszłości? Ale jaka duma i z czego, skoro tamto życie było nierzadko upokarzająco smutne i ubogie? Przecież wielu z tych, co ze wsi przybywali do miasta, nie miało niemal nic własnego. Może poza religijnością, która na płótnach malarzy ukazujących Wielkanoc na wsi zawsze jest taka sama: dworek, pan i pleban, chłopki klęczące na ziemi przy święceniu pokarmów. Tak, piękne wiejskie obyczaje, tyle że były obyczajami służącymi przede wszystkim panom, a ci klęczący ludzie o spracowanych rękach, o surowych twarzach, które szybko przegryzały starość, zmęczenie i ból, byli tylko postaciami z drugiego, trzeciego planu. Te masy nie miały w zasadzie nic swojego – nawet ich kultura była „kulturą podporządkowaną”, niepodmiotową, niesuwerenną. Nic więc dziwnego, że w kolejnych pokoleniach zrzucali z siebie resztki tej wiejskości, tego „wieśniactwa”, tej „wsiowości” – nawet nie dlatego, że im tak kazano, ale dlatego, że pamięć była brzemieniem, a może wręcz głęboko schowanym resentymentem i wstydem, świadomością podległości nawet jeśli już nie pańszczyźnianej, to zawsze instytucjonalnej, obyczajowej, kulturowej. Czytaj więcej

Michał Wójtowski
Michał Wójtowski

W obronie abramowszczyzny (w odpowiedzi na „Nędzę etyki” Jarosława Górskiego)

Gdy byłem w wieku Sebastiana zdającego maturę, także mnie uwiódł Janusz Korwin-Mikke. Pisał znakomite książki o brydżu. Nauczył mnie licytacji i rozgrywki, stawiania impasów i wielu sztuczek, które pomagały realizować trudne kontrakty. Zasadą jest tu zimna krew i wykorzystanie każdej nadarzającej się szansy, każdego błędu przeciwnika i – nade wszystko – umiejętne posługiwanie się rachunkiem statystycznym. Brydż to gra, która nie zna dylematów, najzupełniej wystarczy w nim umiejętność liczenia. O ile przy zielonym stoliku statystyka pozwala trzymać się czystego opisu sytuacji, o tyle w życiu społecznym sytuację naszą stanowimy. Robimy to m.in. posługując się językiem. Językiem, który nie tylko nazywa świat, ale też pozwala go tworzyć. Korwin-Mikke o tym wie. Jego bezlitosna narracja społeczna, w której widać odbicie zimnej brydżowej kalkulacji, wyklucza ze świata jednostki, grupy, poglądy. Dostarcza także gotowych formuł – słownych, a więc pojęciowych – i sloganów, po które sięgają jego zwolennicy. To samo można powiedzieć o każdej narracji dotyczącej życia społecznego. Każda z nich zawiera w sobie swoistą etykę, która porządkuje świat i którą można wykorzystać dla własnych celów. Czytaj więcej

Kultura korporacyjna

Śmialiśmy się, gdy w serialu Nash Bridges policjant, któremu ukradli samochód, rozmawiał z policyjnym automatem. Przy pytaniu, czy jesteś nieletnią Murzynką rodzącą na środku autostrady – trzasnął słuchawką, ponieważ tylne światła samochodu rozpłynęły się w sinej dali. Teraz już nam nie do śmiechu, ponieważ amerykański system korporacyjny rozszerzył się z prędkością pożaru w Kalifornii i objął już wszystkie dziedziny, firmy i instytucje. System wygodny i bezpieczny dla decydentów i dysponentów, jest uciążliwy i niebezpieczny dla klientów. Mam nadzieję, że czytelnicy już sami się zorientowali, że nasze państwo akceptowało kulturę korporacyjną i wdrożyło jej zasady z całą starannością, jak powiedziałaby pani premier. Wszyscy obywatele są klientami korporacyjnego państwa. „Racjonalna”, jak mówi prezydent, większość podporządkowała się nieludzkim zasadom i nawet już tego nie dostrzega. Oduczenie się empatii i poczucie wyższości nad naiwnym klientem, którego łatwo oszukać i oskubać z pieniędzy, jest w korporacji gwarancją awansu. Czytaj więcej