List do delegatów zjazdu
Jeśli twierdzicie, że tworzycie II Zjazd NSZZ "Solidarność" - nie mogę być Waszym gościem. Mógłbym być gościem Zjazdu, gdybyście się określili jako organizacja odrębna od NSZZ "Solidarność".
W 1981 roku zostałem wybrany członkiem Komisji Krajowej, czyli jedynych władz Związku, podlegających wyłącznie Zjazdowi Krajowemu. Jeśli Wasz Zjazd byłby naprawdę Zjazdem NSZZ "Solidarność", to jako członek ustępujących władz składałbym przed Wami sprawozdanie z działalności i ubiegał się o absolutorium. Uznaliście za słuszne manipulacje, za pomocą których udało się nie dopuścić do zebrania Komisji Krajowej. Doskonale wiecie, że powody przytaczane przez manipulatorów są kłamliwe i nikczemne.
W Waszych rękach spoczywała decyzja, czy ten Zjazd stanie się Zjazdem "Solidarności". Czekało na to 8 milionów naszych członków, którzy do tej pory nie zapisali się do Waszej organizacji, którzy nie mają związku zawodowego, do którego mogliby mieć zaufanie i który broniłby ich interesów.
Nie zamierzam Wam mówić, dlaczego Wasza organizacja tylko nazwą przypomina "Solidarność". Jestem o tym przekonany, że sami znacie przyczyny. Jestem przekonany, że sami wiecie, jakie należałoby podjąć uchwały, by Wasz Zjazd stał się naprawdę II Zjazdem NSZZ "Solidarność". Lecz zabrakło Wam odwagi, by na Waszym Zjeździe mówić o tym.
Przekażcie załogom, że w walce związkowej jestem zawsze gotów służyć radą i pomocą w miarę możliwości.
|